Jedna z ulubionych bajek z dzieciństwa? Oczywiście „Smerfy”! Ale ta ich odsłona to hit!

Hej dzieci, jeśli chcecie

Zobaczyć Smerfów las

Przed ekran dziś zapraszam Was

I telewizor włączcie

Dźwięk podkręćcie i usiądźcie

Zaczynamy dla Was nowy film!

No dobra, przyznajcie się: kto w głowie od razu zanucił sobie tę melodię? Ba, śmiem twierdzić, że to jedna z kultowych melodii naszego dzieciństwa! Wszyscy pamiętamy chyba słynną wioskę Smerfów, blond włosy Smerfetki czy czerwone portki wiekowego Papy Smerfa. I choć od tamtego czasu pojawiła się masa innych bajek, to każdy z nas prędzej czy później przemyca też Smerfy do życia swoich własnych dzieci. My zaczęliśmy, jak Staś miał około 3 lat. I przyznam szczerze, że aż serce rośnie, kiedy zachwyca się nimi tak samo, jak dawniej zachwycałam się ja z Pawłem!


KOMIKS O SMERFACH? BIORĘ W CIEMNO!

Kiedy więc Wydawnictwo Egmont zgłosiło się do mnie z propozycją współpracy, zapiszczałam z zachwytu. Kocham Smerfy miłością niezmienną, do tego o wiele dłużej, niż kocham choćby własnego męża. A teraz okazuje się, że bohaterowie legendarnej bajki stanęli przed najważniejszym może zadaniem. Oto mają oswajać dzieci z ich lękami, przeżywać podobne do nich perypetie, odkrywać i nazywać źródło problemów, z jakimi maluchy muszą sobie radzić, a także w prosty sposób uczyć, jak znaleźć dla nich skuteczne i łatwe rozwiązanie.

„Smerfy i świat emocji”, bo o nich mowa, to zatem seria książek w postaci krótkich komiksów o genialnej budowie. Część pierwszą stanowi tutaj klasyczny komiks, którego bohaterami są – a jakże – Smerfy. Druga z kolei to część typowo poradnikowa, skierowana zarówno do rodziców, jak i do dzieci. Książeczki przeznaczone są przy tym już dla maluchów w wieku przedszkolnym, ale spokojnie odnajdą się tu także starszaki, dla których komiks o Smerfach będzie już w pełni samodzielną, ale równie wartościową lekturą. Co ważne, każdy numer serii poświęcony jest jednemu, bardzo konkretnemu problemowi. I już Wam mówię, jakiemu.


SMERF, KTÓRY BAŁ SIĘ CIEMNOŚCI

I tutaj klasyczny problem wielu dzieci, ale i ich rodziców. Czyli lęk przed ciemnością, który najczęściej objawia się tym, że dziecko nie chce samo zasypiać. Zwłaszcza w pustym, ciemnym pokoju, odseparowane od rodziców i pozostawione sam na sam ze swoimi strachami. Jednak zamiast nudnej wykładni o tym, czym się ten problem objawia, dostajemy fantastyczny komiks o Smerfach, którym życie uprzykrzał niejaki Strachuś. Strachuś jest bowiem takim samym Smerfem jak pozostałe, ale – niestety – boi się wielu, wielu rzeczy. Piknik w lesie? Lepiej nie, bo można się zgubić, przeziębić, jeśli spadnie deszcz, albo wpaść do głębokiego jaru czy – co gorsza – spotkać Gargamela. Słowem: zagrożeniem jest dla niego wszystko i na każdy pomysł ma gotowych kilka najczarniejszych scenariuszy. Najbardziej Strachusia przeraża jednak noc. Ilekroć zapada zmrok, Strachuś budzi pozostałe Smerfy, bo sam ze strachu nie jest w stanie spać. W efekcie cała wioska działała jak sparaliżowana, bo ile można żyć bez snu?

Komiks pięknie pokazuje nam, jak Smerfy swoją się i troją, żeby pomóc przyjacielowi. A to zapalają mu świeczki, a to malują słońce na suficie, a to w końcu organizują mu dyskoteki i maratony, byle się zmęczył i padł z tego zmęczenia spać. Sęk w tym, że nic nie działa. I już, już kiedy Papa Smerf ma opracować tajną miksturę w postaci eliksiru smerfnego snu, okazuje się, że żadne specyfiki nie są potrzebne, bo nic tak nie usypia, jak przemowa Ważniaka. Bo Strachusiowi do zaśnięcia wystarczy słuchanie opowieści oraz… odrobina zwykłego towarzystwa.


TY TEŻ NIE POTRZEBUJESZ ELIKSIRU PAPY SMERFA

Druga część komiksu o Smerfach to wspomniane już porady, opracowane przez Diane Drory – psycholożkę dziecięcą i psychoanalityczkę, która w fantastyczny sposób normalizuje tutaj ten strach. Dzięki temu dziecko dowiaduje się, po co w ogóle istnieje strach, jak sobie z nim radzić, jakie odczucia nam wtedy towarzyszą. Wie już, że strach jest niezbędny, żeby unikać niebezpieczeństw i na nie reagować, a do tego każdy się czegoś boi – nawet rodzice. Co więcej, dostaje też wskazówki, jak rozmawiać z dorosłymi i dlaczego warto dzielić się z nimi swoimi problemami. A dzięki radom Papy Smerfa poznaje sposoby na to, jak sobie z tymi ciemnościami radzić.

Ale jest tutaj jeszcze jeden, bardzo ważny aspekt, dzięki któremu „Smerf, który bał się ciemności”, staje się opowieścią uniwersalną. Przecież nie każdy z nas boi się ciemności, więc i nie każdego ta opowieść powinna dotyczyć, prawda? A jednak autorka przemyca nam tutaj także cenną lekcję empatii. Uczy, że wyśmiewanie się z czyjegoś strachu nie jest miłe, ani dla tej osoby przyjemne i na pewno w niczym jej nie pomoże. Za to podpowiada, co robić, by oswoić ten strach i przemyca też nieco wiedzy dla otoczenia.


SMERF, KTÓRY BYŁ NIEZDARNY

Tym razem w roli głównej a jakże – Ciamajda! Czyli jedyny chyba Smerf, który a to wejdzie w wiadro z farbą, a to obleje inne Smerfy wodą z węża, a to w końcu doprowadzi do takiej serii katastrof, że w końcu wszyscy zaczną unikać go jak ognia. I faktycznie, Ciamajda szybko zauważa, że nie jest nikomu potrzebny. Że wszyscy unikają jego pomocy, nie zapraszają go do wspólnej pracy ani zabawy. Czuje się więc samotny i odrzucony. Dokładnie tak samo, jak dziecko, które nie jest wybierane chociażby do gier zespołowych, bo najwolniej biega czy najmniej celnie strzela. Na szczęście ratunek z sytuacji przynosi tutaj Papa Smerf, który postanawia powierzyć mu prawdziwie smerfną misję. Oto Ciamajda ma przygotować wywar, odstraszający Gargamela. I to nic, że na końcu tajny wywar okaże się zwykłą zupą. Ważne jest to, że Ciamajda – mimo typowych dla siebie perypetii – w końcu temu zadaniu podołał!

Tym razem autorka oswaja nas więc z problemem zarówno niezdarności, jak i odrzucenia. Zadaje przy tym kluczowe pytania: czy uważasz, że jesteś niezdarny? Czy bycie niezdarnym jest normalne? Czy niezdara jest głupszy od innych osób? Oraz czy da się to jakoś zmienić? I w prosty sposób tłumaczy, że każdy z nas jest inny. Jedni uczą się nowych umiejętności szybciej, inni wolniej, a poza tym wszyscy mamy przecież inne talenty. Drory ponownie pomaga więc dziecku zrozumieć jego problemy oraz reakcje otoczenia. Wskazuje, jak sobie z nimi radzić, ale bez nacisku, za to z ogromną dawką empatii.


TROCHĘ KOMIKS O SMERFACH, A TROCHĘ KSIĄŻKA TERAPEUTYCZNA

Szczerze? Dla mnie „Smerfy i świat emocji” to cudowna seria, która powinna trafić do biblioteczki każdego dziecka i jego rodzica. Idealna dla maluchów, które mają niskie poczucie własnej wartości, nie wierzą we własne możliwości, szybko się zniechęcają, źle znoszą porażki, zmagają się z lękami czy odrzuceniem. Cudny był już sam pomysł, żeby najpierw zapoznać dziecko z problemem, przełożonym na innego bohatera. Dzięki temu dziecko może utożsamiać się z danym Smerfem, czuć i przeżywać to, co on. Papa Smerf z kolei wkracza tu w roli terapeuty, który niby szuka pomysłu na rozwiązanie sytuacji, ale tak naprawdę pod przykrywką eliksirów i forteli pokazuje swoim Smerfom, że ze wszystkim są sobie w stanie samodzielnie poradzić.

A dlaczego polecam ją także rodzicom? Bo nie wszyscy wiemy, jak rozmawiać z własnymi dziećmi. Czasem nie mamy wystarczającej wiedzy i kompetencji, a czasem zwyczajnie bagatelizujemy dziecięce problemy. Seria „Smerfy i świat emocji” to więc w praktyce nie tyle prosty komiks o Smerfach, co seria książek terapeutycznych. Króciutkich, dzięki czemu najlepszych nawet dla najmłodszego odbiorcy, a jednocześnie szalenie przyjemnych w lekturze, pomocnych i mądrych. Więcej o całej serii przeczytacie pod tym linkiem. Jestem pewna, że Wasze dzieci także je pokochają – w końcu kto z nas nie identyfikował się kiedyś z którymś Smerfem? ;-)


WAŻNE INFO!

Do końca tygodnia w księgarni Egmont.pl komiksy z serii „SMERFY I ŚWIAT EMOCJI” możecie kupić z rabatem  w wysokości 30 procent! A gwarantuję, że naprawdę warto!



Zdjęcia: Tola Piotrowska

Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gosia

Czyli komiksy też mogą być mądre! <3

Marta M.

Asia, więcej dzieciowych polecanek! Co jedna to lepsza :)

Mama trzech

a Staś się nie bał? w ogóle boi się ciemności?