Śmieszą Cię głupie imiona? To zmień własne, ale nie krzywdź dziecka!

Jest taki odcinek w „Przyjaciołach”, w którym Phoebe postanawia zmienić po ślubie nazwisko. Kiedy w urzędzie dowiaduje się, że to nie musi być nazwisko jej męża, ale jakiekolwiek sobie tylko wymyśli, idzie na całość i wpisuje w rubrykę „Księżniczka Consuela Banana Hammock”. Nie dziwota więc, że zakochany w niej Mike, chcąc jej uświadomić idiotyzm tego przedsięwzięcia, postanawia zmienić też swoje na Crap Bag, tłumaczone u nas albo jako Bzdur Kupa, albo – jeszcze lepiej – Torba Gówna. Phoebe w końcu więc odpuszcza, choć nie bez nutki żalu, bo w końcu to jej było takie „zabawne, inne i nikt takiego nie ma”. Cóż, mam wrażenie, że dokładnie to samo myślą rodzice, sięgający po najdziwniejsze imiona dla dzieci. Bo w końcu to takie zabawne, kiedy Twój syn ma na imię Wiedzimin. I na pewno nikt takiego nie ma, bo nawet słynny wiedźmin miał na imię Geralt.

Żeby nie było – Wiedzimina wcale nie zmyśliłam. Jak donosi „Rzeczpospolita”, w samych tylko Katowicach poza nim nadano w zeszłym roku jeszcze inne „oryginalne” imiona, takie jak np. Merida, Sofija, Malina, Alp albo Horyw. Kierownik USC odmówił z kolei nadania „imion”: Joint, Koka, Pipa, Nutella, Rambo, Nirvana i Batman. Serio. Ktoś chciał nazwać dziecko Joint albo Batman.


NAJDZIWNIEJSZE IMIONA DLA DZIECI WCALE NIE SĄ ZABAWNE!

Zacznijmy od tego, co tacy rodzice mają w głowach. Naprawdę, motywacji znajduję tutaj niewiele. Albo mamy do czynienia z kimś o naprawdę niewielkiej inteligencji czy wyobraźni, albo podczas wizyty w USC tacy ludzie zwyczajnie byli pijani. Bo nie, nie wierzę, aby ktokolwiek o zdrowych zmysłach i IQ wyższym od temperatury pokojowej chciał naprawdę nazwać swoje dziecko w ten sposób. Co więcej, ja bym chciała zadać kilka niezobowiązujących pytań. Jakie to dziecko ma mieć przed sobą życie? Kim ma zostać w przyszłości? Jak będą traktować je rówieśnicy? Jak nauczyciele, wykładowcy? Wyobrażacie sobie, że ktokolwiek o imieniu Pipa albo Koka ma szansę zostać w Polsce prawnikiem, lekarzem, dentystą? Kto ich zatrudni? Na jakim stanowisku? No chyba, że od razu zakładamy, że nasze dzieci do niczego w życiu nie dojdą, to gratuluję wiary w potomka i geny, no ale nie moja sprawa, więc spoko.

Natomiast wyjaśnijmy sobie dziś jedno. Najdziwniejsze imiona dla dzieci wcale nie są zabawne. One są krzywdzące. To, z czego dzisiaj pośmiejemy się przy kieliszku, będzie odbijało się na naszym dziecku w całym jego dzieciństwie oraz nastoletnim życiu. Bo nie, dzieciaki nie znają litości. Takie dziecko nie zyska wraz z szalonym imieniem szacunku na dzielni. Ono będzie wyśmiewane, wytykane palcem, szykanowane. Idę o zakład, że niejeden nauczyciel będzie się na nim wyżywał za ten polot jego jakże kreatywnych rodziców. I dopóki to biedne dziecko nie dorośnie do tego, by móc prawnie nazwać się jednak inaczej, dopóty będzie mieć w życiu naprawdę przerąbane.


„TO TYLKO IMIĘ”. ALE CZY NA PEWNO? 

Chcesz być zatem zabawny? Kręcą Cię dziwaczne imiona, żałujesz, że matka z ojcem nie nazwali Cię Smerf, Kozioł albo Wonder Woman? Zaszalej i zmień własne dane w urzędzie. Bo tak, da się. Może nie jest to równie proste, co nazwanie nowo narodzonego dziecka, ale jak najbardziej jest w Polsce możliwe. Chcesz się nazywać Batman? Śmiało, droga wolna! Ale, na litość boską, nie krzywdź własnego dziecka. Bo na tle tych wymysłów, cytowanych przez „Rzeczpospolitą”, to za szczyt normalności zaczynają uchodzić takie imiona jak Brajan czy Dżesika.

Ktoś zaraz powie, że najdziwniejsze imiona dla dzieci są spoko, bo przecież imię to tylko imię i nie ono świadczy o człowieku. Jasne. Tylko jak Twój kilkuletni Joint pójdzie do szkoły, to nikt go nie zapyta, czy jest jak te modelki, co to jak jeden mąż walczyłyby o pokój na świecie, tylko go zwyczajnie wyśmieje. Co więcej, są imiona, za którymi stoi już pewna symbolika. Nie wierzysz? To weźmy imię Janusz. Seba. Wspomniany wcześniej Brajan, Vanessa, Dżesika. Naprawdę, żadnych skojarzeń? Nic, tylko pustka?


DŻESIKA Z 500 PLUS

A teraz wspominki. Być może kilka lat temu słyszeliście newsa o niejakiej Dżesice, która w wieku 16 lat została najmłodszą beneficjentką programu 500+? To teraz zajawka z wp.pl: Dżesika jest szóstym dzieckiem, jednak matka zdecydowała się nie pobierać za nią pieniędzy. Dżesika z Boniewa, w swoją pierwszą ciążę zaszła, gdy miała 13 lat, w drugą nieco ponad rok później. Jej maluchy urodziły się w 2014 i 2015 roku, a ojcem jest Daniel W., który został skazany za uprawianie seksu z nieletnią i otrzymał karę w zawieszeniu. 

Kiepsko, co? Oczywiście, nie twierdzę, że Dżesika miała zrąbany start w życie wyłącznie przez obarczone takim ładunkiem imię. Prędzej celowałabym w środowisko, z jakiego wyrosła i jej rodzinę. Ale i to imię w niczym jej nie pomogło. Przepraszam, że powiem to głośno, ale tak, są imiona, które kojarzą się z patologią. Co więcej, nie słyszałam jeszcze o żadnej szanującej się rodzinie o stabilnej sytuacji zawodowej, finansowej i emocjonalnej, która nadałaby dziecku imię Żyraf czy Myszon, a to także są autentyki! Pamiętacie, jak niedawno internet składał się ze śmiechu, bo w Zawierciu urodził się Jeronimo-Martin? Ile było drwin, że czego to matki nie zrobią dla darmowych świeżaków? Po co to komu?


BOGACI TEŻ SIĘGAJĄ PO NAJDZIWNIEJSZE IMIONA DLA DZIECI?

Ktoś zaraz powie, że niesłusznie naśmiewam się z Sebixów, bo przecież szlachta w Polsce też ma nie mniej wyobraźni. Oto Michał Wiśniewski sięgnął po takie imiona jak m.in. Fabienne, Vivienne i Etiennette, Katarzyna Skrzynecka nazwała swoją córkę Alikia Ilia, a Joanna Krupa swoją – Asha-Leigh. Tylko po pierwsze, te imiona nie obrażają dzieci. Jasne, w Polsce brzmią dziwnie, zwłaszcza w zestawieniu z typowo polskim nazwiskiem. Ale nazywać się w Polsce Vivienne a Pipa to jednak dwie różne bajki. Co więcej, każde z tych dzieci ma przed sobą najpewniej przyszłość, o jakiej taka Pipa czy Batman mogą co najwyżej pomarzyć. Bo tak, ich rodzice mają kasę. Te dzieci nie pójdą do polskiego, państwowego przedszkola, do polskiej, państwowej podstawówki czy do liceum. Ba, idę o zakład, że nie pójdą tu nawet na studia!

Więc tak, nadawanie zagranicznych imion jest ok, bo te dzieci nie będą na co dzień funkcjonowały w Polsce. Nie muszą się nazywać Krzyś, Janek albo Zbyszek. Dlaczego? Bo ich rodziców stać na to, żeby zamiast na Uniwersytet Jagielloński, ich syn poszedł na Oxford albo na Cambridge. Od razu przypomina mi się słynne powiedzenie: „co wolno wojewodzie, to nie Tobie, smrodzie”. I choć zwykle go raczej nie cierpię, to tutaj idealnie pasuje.


BATMAN KOWALSKI, CZYLI JAKI KRAJ, TAKI SUPERBOHATER

Poza tym pamiętajmy, że żyjemy w Polsce i miewamy raczej polskie nazwiska. I o ile Vanessa Hudgens nikogo u nas nie dziwi, o tyle Vanessa Kapusta już tak. Brajan Nowak. Batman Kowalski. Dlatego jeśli nie planujesz z potomkiem zagranicznej ekspansji, może sięgnij po coś lepiej przyswajalnego. Najdziwniejsze imiona dla dzieci nie są dziwne bez powodu – po prostu nikt trzeźwo myślący po nie nie sięga. Natomiast tak, dzieci celebrytów czy w ogóle zamożnych ludzi, którzy zamierzają posyłać ich do zagranicznych szkół, mają pod tym względem o niebo lżej. A mimo to jakoś żadna ze sław nie nazwała swojego dziecka Jointem.

A na koniec wspomnienie biednego Quentina, którego zdjęcie z chrztu hula po facebookowych grupach. Nie znam statusu społecznego jego rodziców, ale towarzyszący zdjęciu podpis nie pozostawia raczej złudzeń. Pierwszy komentarz pod opisem „CHSZEST SYNKA-QUENTINA”?

„Chszeszcze Was w imie ojca, syna i Tarantina” ♥

Kurtyna.

Subscribe
Powiadom o
guest
35 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Patrycja

Nie wiem co tacy ludzie mają w głowach. Najgorsze jest właśnie to, że krzywdzą tym swoje dzieci. Mój syn ma rok a już zastanawiam się jak to będzie w szkole, jak sobie poradzi, czy dzieci nie będą mu dokuczać. I ja nie dołożyłam mu ciężaru w postaci dziwnego imienia. Ma neutralne, polskie imię – Michał, a i tak można z nim ułożyć różne rymowanki. Bardzo fajnie, że taki tekst powstał, bo Ci którzy nadają dziecku fantazyjne imię może po prostu nigdy w szkole nie byli, nie mieli kontaktu z rówieśnikami i nie wiedzą jak mały szczegół może pobudzić dziecięcą wyobraźnię… Czytaj więcej »

Jessika

Wydaje mi sie,ze kazdy moze nazwac dziecko,jak chce co jest zlego w imieniu jessika?dlaczego zakladasz,ze dzieci z patologii do niczego nie dojda?jestem Jessika,jestem lekarzem i pochodze z patologicznej rodziny,dlaczego zakladasz,czego ci nie zycze,ze np.twoj synek nie bedzie w przyszlosci narkomanem?bo pochodzi z dobrej rodziny?kazdy jest oddzielna jednostka i decyduje o sobie

Jessika

Trzeba miec w zyciu pokore i nie oceniac innych,pani generalizuje pani Joanno,czesto te dzieci z dysfunkcyjnych rodzin cos osiagaja a te ktore maja wszystko np.zamawiane od dziecinstwa zabawki na Allegro sa znudzone i ida na dno i potem mamusia blogerka i tatus krawaciarz dziwia sie,jak to?przeciez moje dziecko mialo wszystko i wyladowalo w wiezieniu,no wlasnie mialo wszystko,to,ze ojciec pije nie znaczy,ze syn bedzie alkoholikiem napewno takie dzieci maja trudniejszy start,ale przez to potrafia dostosowac sie do zycia i jesli chca osiagna wszystko

Joanna

Kochana! Cudowny wpis 😊 mam tylko jedną uwagę. Katarzyna Skrzynecka, nie Szydłowska 😉

Musk

Obecnie dorosłe Dżesiki Brajany masowo chodzą do Urzędu by zmienić swoje imię lub przynajmniej przyjąć pisownie „oryginalną” tj. Jessica, Brian.
Szkoda że rodzice wówczas pewnie bardziej myśleli o sobie „jak to fajnie jest MIEĆ dziecko z imieniem..”. Eh.

Nin

Tu się nie zgodzę, z punktu widzenia języka polskiego poprawniej jest stosować spolszczoną pisownię. Wiele imion aktualnie tak „mocno polskich” (Małgorzata, Katarzyna, Zofia, Maciej itd) oryginalnie polskimi nie jest i mozliwe ze za 50 lat inaczej bedzie sie postrzegać Brajanów.