Uziemiona, ale nie zaniedbana! Moje kosmetyczne hity z ostatnich tygodni

Ja wiem, że niektórzy oczekują teraz, że świat się zatrzyma, odrosty sięgną nam po pas, brwi zarosną jak u Fridy Kahlo, a zamiast wyciągać z szafy najfajniejsze ciuchy – przywdziejemy worek pokutny. Tyle, że ja tak nie chcę. O swoim podejściu do obecnej sytuacji pisałam Wam już zresztą pod tym linkiem – i wciąż uważam, że żeby nie zwariować, powinniśmy żyć na tyle normalnie, na ile tylko jesteśmy w stanie. Pamiętacie zresztą słowa Jacka Sparrowa z „Piratów z Karaibów”? Problemem nie jest problem – problemem jest Twoje podejście do problemu. Zamiast się więc umartwiać, proponuję zachować spokój, stosować się do zaleceń i zrobić coś wreszcie dla siebie. I dlatego dziś przed Wami kosmetyki Phenomé i moich 5 hitów. Lepszej okazji do przetestowania ich nie będziecie miały. Bo raz, że przez przymusowy szlaban czasu mamy sporo, a dwa, że właśnie wjechały w super cenach na moje ulubione limango!

Ale uwaga! Kosmetyki Phenomé są na limango tylko do 24.03. do północy, a ich ilość jest ograniczona! Nie czekajcie więc na ostatnią chwilę. Niżej podrzucam Wam swoje wybory, ale jeśli chcecie zobaczyć też inne produkty objęte promocją do nawet 50 proc., to znajdziecie je pod tym linkiem. Z kolei wszystkie kampanie limango czekają na Was tutaj. Spójrzcie na wysokość rabatów, to się naprawdę opłaca

Od razu coś Wam jednak zdradzę. Kosmetyki to nie są magiczne eliksiry. Jeśli nie zmywacie makijażu do spania (jak ja przez połowę życia), nie pijecie w ogóle wody, płyny przyjmujecie jedynie w postaci kawy i wina, na Waszą dietę składają się głównie chipsy i słodycze, a do tego śpicie krócej, niż trwa 5 odcinków „Na Wspólnej”, to z pięknej cery niestety nici. Serio, podstawą każdej pielęgnacji jest dbanie o siebie. Chociaż mam taką cichutką nadzieję, że to już od dawna wiecie!


CZYM KOSMETYKI PHENOMÉ RÓŻNIĄ SIĘ OD INNYCH?

Kiedy pierwszy raz weszłam na ich stronę, zobaczyłam hasło, że Phenomé to luksusowe kosmetyki naturalne i organiczne. Wiecie, jakie było moje pierwsze skojarzenie? Że jak luksusowe, to na bank drogie. I faktycznie, cenowo wypadają nieco drożej od zwykłych kremów z drogerii, ale właśnie – to nie są zwykłe kremy z drogerii. Ich stosowanie to jest bajka! I absolutnie szczerze powiem Wam, że to dzięki nim moje podejście do pielęgnacji tak bardzo się zmieniło. Wcześniej wiecznie żyłam w niedoczasie i wklepywanie w siebie jakichś smarowideł to była dla mnie nużąca, wykradająca mi czas (którego i tak miałam przecież mało!) konieczność. Teraz okazuje się, że jeśli rozpieszczasz ciało obłędnie pachnącymi, przynoszącymi relaks i ukojenie kosmetykami, to wszystko to staje się o niebo przyjemniejsze, a samo to ciało – jeszcze piękniejsze.

Za co więc pokochałam kosmetyki Phenomé? Po pierwsze, właśnie za ten zapach i cudowną konsystencję. Dlaczego od tego zaczynam? Bo zdjęcia kosmetyków zawsze robimy jeszcze przed pierwszym użyciem, bo wtedy prezentują się przecież najpiękniej. Od razu uprzedzam pytania – jeśli kosmetyki w trakcie testów mnie rozczarowują, grzecznie odmawiam recenzji. Jak dotąd, zdarzyło mi się to tylko raz. Natomiast tutaj Tola mi świadkiem, że piszczałam przy każdym otwarciu kolejnego opakowania. Bo to, jak pachną i jak wchłaniają się w skórę kosmetyki Phenomé, to jest po prostu magia! A jeśli Was też to cena tutaj wstrzymuje, to tym bardziej zerknijcie na aktualne zniżki na limango.

kosmetyki Phenomé


ZA CO JESZCZE POLUBIŁAM KOSMETYKI PHENOMÉ?

Po drugie, działanie! Za chwilę pokrótce opowiem Wam o każdym z 5 kosmetyków, jakich używam, natomiast to, co jest najważniejsze, to że żaden z nich mnie nie zawiódł. Każdy cudownie spełnia swoją rolę i po kilku tygodniach stosowania mogę polecić je Wam z czystym sumieniem. Po trzecie, są przyjazne dla wegan i nie są testowane na zwierzętach. Mnie nie udało się wyeliminować jeszcze z użycia wszystkich marek, które to robią, ale staram się i coraz częściej zwracam na to uwagę. Po czwarte, kosmetyki Phenomé są produkowane w Europie i zamykane w opakowaniach z recyklingu. A wszyscy wiemy, że nigdy jeszcze nie było to tak ważne, jak dzisiaj.

No i w końcu, po piąte. Za składy! Kiedy słyszę hasło „certyfikowane składniki organiczne” czy „woda roślinna”, to niespecjalnie wiem, co to może oznaczać. Tymczasem chodzi o to, że to eksperci Phenomé jako pierwsi na świecie zaczęli wykorzystywać do produkcji swoich kosmetyków nie zwykłą wodę, a wody roślinne, czyli hydrolaty. Dlaczego to ma znaczenie? Bo ich składy są zbliżone do składu płynów ustrojowych człowieka, dzięki czemu tak dobrze przenikają w głąb komórek naszej skóry. I właśnie dlatego każdy z kosmetyków może być tak skuteczny. A teraz przed Wami moje ulubione hity!

kosmetyki Phenomé


MULTI-ACTIVE sugar peel,

czyli cukrowy peeling i maska 2 w 1

Czyli pierwszy w moim życiu peeling, który naprawdę polubiłam! Wybrałam go dlatego, że na stronie Phenomé widnieje jako „aksamitna cukrowa pasta peelingująca”. A ja z peelingami mam raczej kiepskie doświadczenia. Czemu? Bo zwykle trafiały mi się te aksamitne jak papier ścierny i delikatne jak czołg ;-) Ten natomiast jest przecudowny! Znajdziecie tu m.in. drobnoziarnisty cukier, wspomagany drobinkami z pestek truskawek i oliwek, który złuszcza i odżywia skórę. Z kolei naturalne oleje zmiękczają i wygładzają naskórek, a ekstrakty z ananasa i grejpfruta nawilżają i pobudza skórę do regeneracji.

Do kupienia pod tym linkiem

kosmetyki Phenomé kosmetyki Phenomé


LET IT BEAM moisturizing serum,

czyli serum nawilżająco-rozjaśniające

Czyli najpiękniej pachnący wiosennym jabłuszkiem kosmetyk na świecie! Absolutnie kocham ten zapach, a daje nam go użyty tutaj ekologiczny ekstrakt z jabłka. To on ma chronić skórę przed uszkodzeniami, wynikającymi z ekspozycji na słońce (wierzę, że już za moment znów będziemy je oglądać do woli!). Poza tym, serum ma za zadanie zniwelować przebarwienia i wyrównać koloryt skóry. A do tego – pobudzić ją do regeneracji (sorry, zmarszczki!). Uwielbiam je nie tylko za to, że wygładza i uelastycznia skórę na buzi, chroniąc je przed promieniowaniem UV, ale i za to, że ekspresowo się wchłania.

Do kupienia pod tym linkiem

kosmetyki Phenomé

kosmetyki Phenomé


BEDAZZLED anti-aging therapy,

czyli krem odżywczo-rozjaśniający na noc z witaminą C

Kolejna witaminowa bomba o rozbrajającym zapachu jabłuszka! Nie wiem, dlaczego przez większość życia zapierałam się przed stosowaniem kremów na noc… Ale to, jak skóra wygląda rano, to jest coś wspaniałego! To znaczy, wiem, dlaczego – jak się nie zmywa makijażu, to trudno nałożyć i krem. Ale nigdy więcej! Tutejszy krem ma odżywiać i ożywiać zmęczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. A do tego – natłuścić ją, nawilżyć i przywrócić jej odpowiedni poziom sprężystości i elastyczności. Do tego całość działa przeciwstarzeniowo, a po trzydziestce warto podejść już do tego tematu nieco bardziej serio ;-)

Do kupienia pod tym linkiem

kosmetyki Phenomé limango

kosmetyki Phenomé limangokosmetyki Phenomé limango


WARMING all-body butter,

czyli rozgrzewające masło do ciała

Stosowałyście kiedyś jakiekolwiek kosmetyki chłodzące lub rozgrzewające? Bo ja tylko na cellulit, jako niezbyt rozsądna nastolatka. Przy chłodzących wskakiwałam pod kołdrę, bo z zimna zaczynałam szczękać zębami. Po rozgrzewających zaś biegłam pod prysznic, bo bałam się, że mi tę skórę wypali. Przez lata więc unikałam takich kosmetyków jak ognia. To masło skusiło mnie jednak imbirem i mandarynkowym olejkiem. I całe szczęście! Teraz uwielbiam je za gęstą, ale satynową konsystencję, orientalny zapach i to, jak natłuszcza i nawilża skórę. A rozgrzewanie jest tu przyjemne i delikatne!

Do kupienia pod tym linkiem

Phenomé opinie

Phenomé opinie Phenomé opinie


NOURISHING bath & shower,

czyli cukrowy żel pod prysznic

I ostatni z moich tutejszych hitów. Leciutki żel pod prysznic, z pięknym, cukrowym aromatem, z nutką wanilii i pomarańczy. Wśród składników znajdziemy tu m.in. wody roślinne (cytrynową, aloesową i migdałową), brązowy cukier i ekstrakty z owsa, białej herbaty, skórki cytryny i skórki pomarańczy. Czyli ma o niebo lepszy skład niż żele, po jakie zwykle sięgamy. Podobnie, jak i inne kosmetyki Phenomé – także jest od nich droższy. Dlatego ja zmieniam strategię i zamiast kupować masę tańszych, ale za to gorszych produktów, zamierzam sięgać wyłącznie po kilka takich sprawdzonych cudów 

Do kupienia pod tym linkiem

Phenomé opinie


Tyle ode mnie! Pamiętajcie, że kampania limango na kosmetyki Phenomé trwa tylko do 24 marca do północy! Koniecznie sprawdźcie ceny po rabatach – możecie się pozytywnie zaskoczyć! ;-)


Wpis powstał we współpracy z limango

Zdjęcia: Tola Piotrowska

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krysia

Ja nie na temat trochę, ale zdjęcia w lusterku to jest majstersztyk!

Ola

Mam nadzieję, że nikt mnie za to nie zlinczuje, ale ja dopiero teraz mam czas na takie rzeczy! Wiem, że zdaniem niektórych nie powinno się robić teraz zakupów online, ale raz, że wiele osób dopiero teraz ma na to więcej czasu a dwa, że kurierzy też chyba muszą mieć z czego żyć…

Dama z Amsterdama

Ja standardowo muszę zapytać: skąd ten piękny szlafrok?!