Seriale, których nigdy nie obejrzałabym ze swoim facetem. Ale sama? Uwielbiam!

Ok, przyznam szczerze: całej masy doskonałych seriali pewnie nigdy bym nie obejrzała, gdyby nie zaciągnął mnie do nich mój mąż. „Peaky Blinders”, „Wikingowie”, „Sherlock Holmes”, „Doctor Who”, „Fargo”. Wszystko to były znaleziska Pawła! W dalszym ciągu mamy zresztą taką zasadę, że wszystkie dobre seriale oglądamy razem. Ale! Są jeszcze seriale, których on by nigdy nie obejrzał, a które wciągnęły mnie do tego stopnia, że obejrzałam wszystkie dostępne odcinki. Cóż, raczej nie ma się czym chwalić, ale to takie moje guilty pleasure. Jeśli też kręcą Was takie raczej babskie seriale, to zerknijcie na moje TOP5 – może znajdziecie pośród nich także coś dla siebie! ;-)

A dlaczego piszę o nich, że to babskie seriale? Oczywiście, oglądać je może każdy, ale facetów chyba średnio kręcą losy bogatych dzieciaków, grupy striptizerów czy przygody seksownego sprzedawcy okien. Chyba, że Wasi są inni – to jasne, oglądajcie je wspólnie! U nas Paweł się śmieje, że na tak wybitne kino to mu jednak życia szkoda – i to też jest całkiem okej! ;-)


MOJE ULUBIONE „BABSKIE” SERIALE:


„DYNASTIA”

Ale nie ta, do której w latach 90. wzdychały nasze mamy, tylko całkiem nowa produkcja, dostępna obecnie na Netflixie. Ponownie dostajemy tu niekończącą się listę wzlotów i upadków pięknych i bogatych Carringtonów. To oglądanie niekończących się walk o przejęcie rodzinnego imperium, wyścigu po wpływy, przewijających się romansów – no fantastyczna sprawa! Do tego cały ten absurdalny wręcz przepych, ociekające luksusem wille, markowe ubrania, samochody droższe od naszych domów. Jest coś obrzydliwie pociągającego w podglądaniu tego świata, który nigdy nie będzie nam dostępny, a który – mimo całego swojego zakłamania – tak bardzo przecież kręci. A do tego kocham tu postaci kobiece, z boską Fallon na czele.


„GRIMM”

Nie wiem, jak to się stało, że w ogóle trafiłam na niego na Netlifixie. Może przez ten tytuł? Która z nas nie czytała przecież w dzieciństwie pełnych okrucieństwa baśni braci Grimm? W każdym razie, ten serial pochłonął mnie na wiele, wiele godzin. Więcej pisałam Wam o nim już pod tym linkiem, a w skrócie – oto główny bohater, Nick, dowiaduje się, że jest potomkiem Grimmów, czyli… łowców potworów. Bo tak, okazuje się, że świat pełen jest potworów, skrywających się w ludzkich skórach. Co więcej, są ich całe gatunki, które różnią moce, wygląd, a nawet sposób, w jaki można je zabić. Naprawdę nie wiem, jak to możliwe, bo nawet efekty specjalne są tu opłakane, ale ta fabuła jest tak wciągająca, że jak już zaczęłam oglądać kolejny odcinek, to musiałam go obejrzeć do końca.


„PLOTKARA”

Nie wiem, jakim cudem mogłam obejrzeć ten serial dopiero ostatnio, ale to jest mój absolutny hit. Pomijając fakt, że bezgranicznie kocham Chucka Bassa, to uwielbiam go za dokładnie te same rzeczy, co „Dynastię”. Właściwie, podobieństw jest tu całkiem sporo – też romanse, też wielkie pieniądze i też nieustanna walka o władzę. Tyle, że w szkole, bo oto serial pokazuje nam pełne skandali życie uczniów pewnej prywatnej szkoły w Nowym Jorku. Tamtejsza Serena i wiecznie rywalizująca z nią o wpływy i mężczyzn Blair to dwie z moich ulubionych kobiecych bohaterek. Ach, jak przyjemnie było oglądać, jak momentami mało co się nie pozabijały. I jak wciąż próbowały zdobyć co chwilę to innych mężczyzn! I przyznam szczerze, że długo nie wiedziałam, kto okaże się tytułową plotkarą…


„TOY BOY”

Jego obecność w zestawieniu może dziwić równie mocno, co obecność „Grimma”. Serial opowiada bowiem o losach… niesłusznie oskarżonego o morderstwo striptizera. Oto młody i przystojny Hugo trafia do więzienia za zabicie męża swojej bogatej kochanki. I pewnie siedziałby tam jeszcze nie długo, gdyby nie pewna piękna prawniczka, zdeterminowana, by go stamtąd wyciągnąć. Szybko okazuje się, że w tym serialu to trupów będzie jednak przybywać, a grozę kolejnych spisków uprzyjemnią nam – a jakże – nocne występy pięciu genialnie wyrzeźbionych tancerzy. O ile przy poprzednich tytułach mogliście mieć wątpliwości, o tyle chyba „Toy Boy” spokojnie wpisuje się w kategorie „typowo babskie seriale”, czyż nie? ;-) Niemniej, ogląda się go zadziwiająco dobrze!


„WHITE GOLD”

Czy z własnej woli oglądaliście kiedyś serial o sprzedawcy? Ja jeden – o sprzedawcy butów. Mowa oczywiście o Alu ze „Świata wg Bundych” (który nieustannie uważam za jeden z lepszych seriali naszego dzieciństwa, o czym pisałam Wam już w tym tekście). Tutaj nie dostajemy jednak zapuszczonego nieudacznika, a seksownego, zdolnego i zorientowanego na sukces… sprzedawcę okien! Vincent Swan jest nie tylko atrakcyjny, inteligentny o pewny siebie, ale i pozbawiony skrupułów. Dlatego bez oporów wyrywa swoim klientom pieniądze i łamie kolejne kobiece serca. Zobaczcie koniecznie z przynajmniej dwóch powodów – serial ma genialny klimat, a głównego bohatera gra… Ed Westwick, czyli wspomniany wcześniej serialowy Chuck Bass.


A jeśli szukacie więcej fajnych, serialowych rekomendacji, to koniecznie kliknijcie w ten link. Znajdziecie tutaj najlepsze seriale na Netflixie, polecane przez Dziewczyny z naszej dziewczyńskiej grupy na FB!

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ewa Studzinska

White gold ogladalam z facetem I bardzo sie mu podobal ;)

Anna

Polecam Szkołę dla Elity jak podobala Ci sie plotkara i Toy Boy :)