Alf, MacGyver, Dynastia? Pamiętasz te kultowe seriale naszego dzieciństwa?

Kiedy ostatnio przypomniałam Wam najlepsze bajki naszego dzieciństwa, w komentarzach na Facebooku zarzuciliście mnie kolejnymi tytułami. Dlatego dziś przed Wami kolejna sentymentalna podróż do czasów naszej młodości. Tym razem podrzucam Wam kultowe seriale naszego dzieciństwa. Wybrałam ich aż 25 (kolejność wyłącznie alfabetyczna), chociaż myślę, że spokojnie mogłabym dopisać jeszcze kilka do listy. Natomiast to jest ten TOP, który pamięta chyba każdy z nas. Od razu uprzedzam też, że ograniczyłam się wyłącznie do zagranicznych seriali. Na polskie przyjdzie jeszcze czas ;-)

A oto i one!


KULTOWE SERIALE NASZEGO DZIECIŃSTWA:


Alf

Zdecydowanie jeden z moich ulubieńców, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa! Tytułowy Alf w całości pokryty był milusińskim futrem, przybył na Ziemię z obco brzmiącej planety Melmac, miał dość specyficzne poczucie humoru, a jego ulubiony posiłek stanowiły… koty! A że jego statek kosmiczny rozbił się w garażu rodziny Tannerów, to już tak z nimi zamieszkał.


Allo, Allo

Akcja serialu toczy się podczas II wojny światowej w kawiarni Café René, mieszczącej się w niewielkim miasteczku, w okupowanej przez Niemców Francji. To tam biedny właściciel René nie ma spokojnego życia, bo musi wykonywać rozkazy czy to ruchu oporu, czy skorumpowanych niemieckich mundurowych, bo inaczej zabiją go albo jedni, albo drudzy. Albo żona, zazdrosna o piękne i seksowne kelnerki.


Ally McBeal

To wtedy po raz pierwszy zapragnęłam zostać prawniczką! Oto tytułowa Ally McBeal, grana przez genialną w tej roli Calistę Flockhart, pracowała w bostońskiej kancelarii prawniczej. Jej kolejne sprawy sądowe, szalone tańce do lustra i nieudolne romanse były dla mnie wyznacznikiem tego, jak fascynujące (choć nie zawsze łatwe) potrafi być dorosłe życie.


Beverly Hills 90210

Któż z nas nie śledził perypetii bliźniąt Brendy i Brandona Walshów oraz ich szalonych przyjaciół: Kelly, Steve’a, Dylana, Andrei, Donny, Davida i innych? Z jednej strony absolutna czołówka, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa, z drugiej jednak – serial wypchany seksem, narkotykami, różnicami społecznymi, rasizmem, przemocą i całą tą resztą. Ale oglądało się z zapartym tchem.


Czy boisz się ciemności?

Bo ja się wtedy bałam, a i tak oglądałam każdy odcinek! I wciąż uważam, że jeśli chodzi o ówczesne seriale dla młodzieży – zwłaszcza z gatunku science fiction i horroru – to właśnie ten wybijał się na prowadzenie. To tu grupka przyjaciół raz w tygodniu spotykała się w tajnym miejscu w lesie, by opowiadać sobie naprawdę straszne historie. I to właśnie je widz mógł oglądać na ekranie.


Dr Quinn

Czyli mój ukochany serialowy western, którego akcja rozgrywa się w miasteczku Colorado Springs na Dzikim Zachodzie krótko po zakończeniu wojny secesyjnej. Główną bohaterką jest tu tyłowa dr Michaela Quinn (w tej roli przecudowna Jane Seymour) – młoda lekarka, która zdecydowała się otworzyć tam własną praktykę mimo niechęci mieszkańców. No i ten kochający się w niej Sully!


Drużyna A

Myślę „Drużyna A” i już słyszę w głowie tę piosenkę! Zdecydowanie hit, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa. W rolach głównych mamy tu czwórkę przyjaciół. Hannibal, B.A., Buźka i Murdock kiedyś brali udział w wojnie w Wietnamie, a teraz podejmują się kolejnych niebezpiecznych misji, działając często na granicy prawa. A przy tym próbują oczyścić się z oskarżenia o napad na bank.


Dynastia

Och, któż z nas nie chciałby pożyć choć przez chwilę jak Carringtonowie! Piękni, obrzydliwie bogaci, modnie obrani, obwieszeni tą biżuterią i przechadzający się po tych boskich schodach, skąpanych w świetle wychodzącym z ogromnych, kryształowych żyrandoli! I do tego ta ciągła walka o fortunę, wpływy, uczucia. Świetny serial do pokazania ludziom, jak nigdy nie będą żyli :D


Grom w raju

Kolejny mój hit, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa! Oto dwóch przyjaciół jeszcze z czasów wojny w Wietnamie decyduje się zaciągnąć kredyt na budowę super nowoczesnej łodzi o nazwie GROM. Pech chce, że amerykańska marynarka wojenna w ogóle nie chce jej od nich odkupić, więc od teraz sami łapią z jej pomocą przestępców, zarabiając kasę na spłatę pożyczki.


Hercules

Nie wiem, jak Wy, ale ja w dzieciństwie ogromnie interesowałam się mitologią. Ten serial był więc niczym spełnione marzenie. Oto Herkules – syn boga Zeusa i śmiertelnej kobiety – przemierza świat i – obdarzony nadludzką siłą – nieustannie staje do walki ze złem. Oczywiście, walczyć musi nie tylko z ludźmi, ale i potworami i złymi bogami, w tym z nienawidzącą go Herą.


MacGyver

Mój absolutny autorytet z dzieciństwa! No, może zaraz obok Strażnika Teksasu. Czego ten facet by nie zrobił! A do tego znał się na wszystkim i potrafił wyczarować coś z niczego. Nóż, zapałki, taśma klejąca, do tego mydło w kostce i trochę węża ogrodowego? Idę o zakład, że MacGyver zbudowałby z tego jeśli nie helikopter, to przynajmniej tratwę!


Nieustraszony

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiałam seriale z Davidem Hasselhoffem! A ten był tym ciekawszy, że poza agentem Michaelem Knightem, rozwiązującym przeróżne zagadki, bohaterem był też jego bezbłędny towarzysz, czyli gadający samochód KITT! Sztuczna inteligencja w tamtych czasach, wyobrażacie sobie? Co to były za emocje!


Pomoc domowa

Tak, wiem, że była też nasza polska „Niania”, ale to jednak pierwowzór skradł moje serce bardziej. Oto sympatyczna, ale i szalona i roztargniona Fran traci pracę w salonie sukien ślubnych i – jako akwizytorka kosmetyków – trafia do domu pewnego przystojnego wdowca. Chwilę po tym zostaje opiekunką jego trójki dzieci i… najlepszą kandydatką do roli nowej pani domu!


Power Rangers

Nigdy nie byłam fanką. Co więcej, śmiem twierdzić, że to jeden z najgłupszych seriali. No ale wymieniając kultowe seriale naszego dzieciństwa, uznałam za uczciwe, żeby i dla nich znaleźć tu miejsce. Oto pięcioro nastolatków ma walczyć z siłami zła, które nieustannie atakują Ziemię. Są śmieszne kombinezony, są zegarki do teleportacji i spora dawka przygód. Nie moje klimaty, ale co kto lubi ;-)


Renegat

Czyli mój ulubiony mściciel na harleyu! Wrobiony w morderstwo przez własnych kolegów. I to tylko dlatego, że odważył się zeznawać przeciwko nim. To dlatego Reno musi uciekać, pracując odtąd jako łowca nagród i ścigając przestępców, za których powyznaczano konkretne nagrody. I to wcale nie było tak, że oglądałam go głównie dla tych bujnych włosów, mięśni i tatuaży!


Sabrina, nastoletnia czarownica

Och, która z nas nie chciała mieć takiej przyjaciółki w dzieciństwie? Oto młodziutka, blondwłosa Sabrina dowiaduje się pewnego dnia od swoich dwóch szalonych ciotek, że jest – a jakże – pół-człowiekiem, a pół-czarownicą. Do tego mieszka z nimi gadający i dość leniwy kot Salem, wiecznie łasy na plotki i słodycze. Jeden z najlepszych dziewczyńskich seriali, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa.


Siódme niebo

Och, jak ja uwielbiałam całą rodzinę Camdenów! Pastora Erica, jego żonę i siedmioro (!!!) ich dzieci. Naprawdę, w takim towarzystwie nie sposób się nudzić, a ich nastoletnie problemy często bywały też moimi problemami. Wspominam jako dobry, ciepły, rodzinny serial – taki ku pokrzepieniu serc, rozweseleniu i dający nadzieję.


Skrzydła

Dziś nie pamiętam już wiele więcej niż to, że lubiłam tamtejszych bohaterów i że serial w większości toczył się na maleńkim lotnisku. To była taka uboższa wersja przyjaciół – co prawda też komediowa, ale zdecydowanie bez tego polotu i rozmachu. Niemniej, oglądałam z przejęciem i już wtedy zazdrościłam ludziom tego całego latania i podróżowania!


Słoneczny patrol

Co jak co, ale „Słoneczny patrol” na pewno zasłużył sobie na miejsce w moim TOP5, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa. Emocjonujący, ciekawy, pełen przygód bohaterów i tych wszystkich pięknych ludzi, prężących się na plaży – po prostu bajka! Naprawdę, nie wiem, czym byłaby moja młodość bez Pameli Anderson i Davida Hasselhoffa!


Strażnik Teksasu

O, jak ja kochałam ten serial! Nawet teraz, jak odpalam sobie to intro, mam w oku łezkę wzruszenia! Absolutnie ciepły, dobry, wzruszający – tak go dzisiaj pamiętam! I tak, mnie też śmieszą te wszystkie dowcipy, jakie od lat powstają o Chucku Norrisie. Co nie zmienia faktu, że jako Cordell Walker bez dwóch zdań spisał się znakomicie!


Świat wg Bundych

Mój kolejny ulubieniec, jeśli chodzi o kultowe seriale naszego dzieciństwa! O matko, jakie to było doskonałe! Ten nieudacznik Al, sprzedający buty klientkom, których nienawidzi. Ta okropna Peggy w tych swoich legginsach i fatalnej fryzurze. Ta głupia do granic możliwości Kelly i mądrzejszy, za to brzydki i pechowy Bud. No i ci sąsiedzi! Nie wiem, czy przegapiłam choć jeden odcinek!


Xena: wojownicza księżniczka

Czyli ten sam kaliber, co „Herkules”. Też serial z gatunku fantasy, też bohaterka, walcząca z potworami, bogami i innymi rzezimieszkami. Z tym,, że ona akurat przeszła na stronę dobra po tym, jak sama wiodła życie zabijaki i herszta bandy. Co ciekawe, pierwotnie pojawiła się właśnie w „Herkulesie” i tak spodobała się widzom, że zdecydowano się poświęcić jej osobny serial.


Z archiwum X

Kolejny serial, którego okropnie się bałam. Tego nawet bardziej, bo w końcu był serialem dla dorosłych i zdecydowanie wielu spośród tutejszych scen nigdy w tym wieku nie powinnam była oglądać. No ale co to były za emocje! Oto dwójka agentów FBI pracuje w wydziale, zajmującym się zjawiskami paranormalnymi. Przyznać się: kto kochał się w Mulderze, a kto w Scully? ;-)


Zbuntowany anioł

Oglądałam go już chyba jako nastolatka, ale i tak musiał tu trafić. Co więcej, to chyba jedyna telenowela argentyńska, jaką kiedykolwiek śledziłam! No ale w końcu boscy Natalia Oreiro i Facundo Arana w roli zbuntowanej Milagros i niepokornego Iva spisywali się doskonale! I jeszcze to „Cambio Dolor”, które wszyscy znaliśmy chyba na pamięć… Po prostu klasyk!


Żar tropików

Nie powiem, że się w nich kochałam, ale było blisko! Śledzenie przygód długowłosego, prywatnego detektywa Nicka Slaughtera oraz jego partnerki Sylvie Girard, było dla mnie niemałą przyjemnością. A do tego te widoki! Piasek, woda, kolorowe drinki i sami piękni ludzie – jak to na Florydzie! I to nic, że z czasem dowiedziałam się, że moje wymarzone miasteczko do życia okazało się… fikcyjne.

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Iwona

Boshe… ileż wspomnień, ileż wrażeń. Ja nawet miałam taki czakram jak Xena :) A w ogóle to jak ktoś ma kanał uniwersal sci fi to tam lecą powtórki Xeny i Herculesa :)
A na Netflix jest Sabrina… i szczerze przyznaję, brakuje mi w niej tylko gadającego Salema, bo był świetny ;)

Iwona

Zależy co kto uważa za horror… jest dość straszny i drastyczny, w końcu występuje tam sam Szatan, ale… bardziej bałam się przy oglądaniu Piły albo Piątku 13-nastego :)
Dobrze się bawiłam przy oglądaniu :) no i Miranda Otto jako jedna z ciotek…mistrzostwo :)

anka

Mi brakuje „Domku na prerii”, „Autostrady do nieba” i „Twin Peaks” :)

Paulina z simplistic.pl

O kurczę, nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele seriali za dzieciaka oglądałam! A myślałam, że dopiero w wieku nastoletnim zaczęły mnie interesować. :D