Lama by się uśmiała, czyli nowiuteńkie historie z Facebooka

Dzień dobry bardzo! Po długiej przerwie wracam do Was z kolejnym wpisem z tej serii. Dla niewtajemniczonych: raz na jakiś czas publikuję tutaj statusy, które wcześniej ukazały się albo na moim koncie prywatnym na Facebooku, albo na moim profilu na Instagramie. Dziś przed Wami kolejna radosna dwunastka. Bierzcie i śmiejcie się z tego wszyscy, jak i ja się śmiałam! ;-)

♦ ♦ ♦

po czym poznać, że mamy typowe dziecko z warszawskiej Woli? po tym, że w wieku trzech lat wyznaje miłość słowami:

– kocham Cię, kurna mać!!!

♦ ♦ ♦

ja wiem, że wyglądam mało profesjonalnie w tych piżamach o każdej porze dnia, o której tylko wpadają do mnie kurierzy, ale to jednak gruba przesada, kiedy we wtorek o godz. 10:50 kurier żegna mnie słowami: MIŁEGO WEEKENDU.

kurierze, Ty śmieszku!

♦ ♦ ♦

typowe rozmowy z moim Pawłem.

– pamiętasz taki program w telewizji, „X Factor” chyba? tam się jadło różne obrzydliwe rzeczy, jakieś szarańcze, bycze jaja i inne takie?

– no, pamiętam. a czemu pytasz?

– bo tak sobie myślę o Twoim wstręcie do mleka i śmietany.

– no i?

– no i to zabawne, bo wylosowałabyś nawet taki chłodnik, a i tak byś odpadła.

♦ ♦ ♦

– a wiesz, że spotykałam się kiedyś z gościem, który groził ludziom, że ich wywiezie do lasu? w bagażniku. taki wiesz, wiejski gangster.

– pewnie jeździł beemką?

– yyy. nie.

– no to co to za gangster bez beemki?

– miał rower.

– to wy dzieci z Bullerbyn byliście, nie gangsterzy.

♦ ♦ ♦

zabawa z moim trzylatkiem idealnie obrazuje stan polskiego systemu opieki zdrowotnej.

– dzień dobry, co panią boli?

– kolano.

– o, to trzeba zrobić zastrzyk.

– nie zbada pan najpierw?

– nie trzeba. dam zastrzyk. o, dałem.

– ale mnie bolało to drugie kolano!!!

– nic nie szkodzi. poproszę sto złotych.

♦ ♦ ♦

Staszek, 3 lata:

– jak będę duży, będę chodził do kościoła. albo na piwo. jeszcze zobaczę.

przemyśl to, synu. sama nie wiem, co jest bardziej szkodliwe.

♦ ♦ ♦

dwa lata po ślubie. przychodzi kurier.

– pani Moczulska?

– yyy, Pachla?

– Pachla-Moczulska?

– Jezu, tak!!!

z tożsamością nie wygram.

♦ ♦ ♦

hotel, pora kolacji, wbiegamy na ostatnią chwilę. pan do Pawła:

– proszę pana, ale kolacja potrwa jeszcze tylko pięć minut…

– proszę pana, ja mam w domu dwulatka, ja jem w dwie.

♦ ♦ ♦

a mówiła mama, żeby nie zagadywać obcych? mówiła.

jadę sobie taksówką, pan miły, słonko świeci, myślę sobie: dawno się nie skompromitowałam w miejscu publicznym, to zagadam, co mi tam.

– ładny ten żoliborz, lubię tędy przejeżdżać. i miło, że taka frekwencja była podczas głosowania.

– a wie pani, że ja też z żoliborza?

– o proszę, cudownie!

– a wie pani, z kim ja przez płot mieszkam?

– nie wiem, ale wolę nie strzelać, bo jeszcze się okaże, że z Kaczyńskim i dalej będę musiała piechotą do tego centrum zasuwać.

– …

– …

MIESZKAŁ.

♦ ♦ ♦

no więc zwiedzamy sobie tę naszą Polskę, jadamy w samych smacznych miejscach, jest jakby luksusowo i jakby romantycznie, aż nagle wywiązuje się dialog:

– tak, jestem pełen.

– nadziei i miłości?

– wołowiny.

♦ ♦ ♦

komplementy w małżeństwie:

– kochanie, a może częściej bym chodziła bez stanika?

– nie wiem, czy Ci pasuje…

– chcesz powiedzieć, że mam mały biust?!

– a to muszę to mówić?

♦ ♦ ♦

życie z Pawłem na jednym obrazku:

– mm, Paweł, jakie to dobre! kozi ser to wynalazek bogów!!!

– a nie kozy i farmera?

#badumtss


Pozostałe wpisy z tej serii znajdziesz m.in. tutaj:

Statusy ciążowe, czyli jak prawie przegapiłam swój poród

Plebejski smak i platforma dla lasek, czyli o krok od rozwodu

Bo czasem trzeba się zapić, czyli świeżutkie historie z Facebooka

Kurierzy i kierowcy Ubera. Moje ulubione gatunki człowieka

Dzień, w którym osiągnęłam wszystko


Zdjęcie: Tola Piotrowska

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments