Szklanka wody zamiast? Nie, dzięki. Jestem już dużą dziewczynką i wiem, że jest lepsza metoda

Cześć, jestem Asia! Jestem już dużą dziewczynką i wiem, jak działa antykoncepcja. Uściślając: mam 36 lat, a tabletki antykoncepcyjne zaczęłam brać jeszcze na studiach. Nie roztyłam się od nich, moje libido nie sięgnęło po nich bruku, nie miałam też żadnych innych skutków ubocznych – ani z brania, ani z odstawienia. Ba, mimo wielu lat przyjmowania tabletek nie stałam się też bezpłodna, na co mam dwa mocne dowody, kolejno o imionach Staś oraz Zosia.

Czy miałam w tym dużo szczęścia? Na pewno! A czy miałam chwile zwątpienia w ciągu tych wszystkich lat? Też. Zwłaszcza, jak się człowiek nasłuchał o zakrzepicy. I – nie czarujmy się – nie jest to temat, który można by bagatelizować. Bo rzeczywiście, wiele tabletek powoduje wzrost ryzyka zachorowania na zakrzepicę, która obecnie wywołuje nawet więcej zgonów, niż nowotwory złośliwe piersi czy wypadki komunikacyjne. A jest tym bardziej niebezpieczna, że może mieć bardzo różny przebieg. Od niemal bezobjawowego, kiedy łatwo przegapić toczące się w organizmie zmiany, aż po ten, prowadzący do śmierci – czy to w wyniku zawału, udaru czy zatorowości płucnej.

Ale czy wiecie, że istnieją tabletki antykoncepcyjne, które Was na nią nie narażają? I że antykoncepcja hormonalna – jeśli jest dobrze dobrana – jest nie tylko skuteczna, ale i bezpieczna?


NIE WSZYSTKIE KOBIETY MAJĄ TYLE SZCZĘŚCIA

Zacznijmy od tego, że antykoncepcja hormonalna wciąż pozostaje jedną z najskuteczniejszych metod antykoncepcyjnych. I tyle z dobrych wiadomości. Zła jest natomiast taka, że mimo postępu medycyny i łatwego jak nigdy dostępu do lekarzy i wiedzy, wiele kobiet wciąż się na nią nie decyduje czy to ze strachu, czy z własnych uprzedzeń, powodowanych wiarą w powtarzane z pokolenia na pokolenie mity czy też inne, nieprawdziwe informacje. Co gorsza, badania pokazują, że aż 33 proc. kobiet w Polsce decyduje się przerwać stosowanie antykoncepcji z powodu działań niepożądanych. I oczywiście, różne środki antykoncepcyjne miewają różne przeciwwskazania i różnie nasz organizm może na nie zareagować. Ale od tego właśnie jest ginekolog. To on odpowiada za taki dobór antykoncepcji, który będzie dla pacjentki nie tylko najbardziej komfortowy, ale i najmniej ryzykowny.

To, co jest ważne, to nie tylko badania, ale i rozmowa. Przeprowadzenie wywiadu rodzinnego, wypytanie o choroby (przebyte i obecne), nawet o nawyki. Załóżmy, że masz powyżej 35 lat, jak ja. Do tego masz siedzący tryb życia, wiele godzin spędzasz przy komputerze (też jak ja). Do tego dużo podróżujesz albo palisz papierosy. No i stosujesz antykoncepcję z estrogenem (jak wiele innych kobiet). Co to oznacza? Że ryzyko wystąpienia u Ciebie zakrzepicy znacząco rośnie. A przecież wcale nie musi. Dlatego już teraz odsyłam Was na stronę www.antykoncepcjanowejgeneracji.pl – znajdziecie tam artykuły i porady ekspertów na temat alternatywy, a także ankietę, która przygotuje Was do rozmowy z ginekologiem o antykoncepcji hormonalnej. Choć niezmiennie przypominam, że o tym, jakie tabletki przyjmować, zawsze decyduje Wasz lekarz. Zatrzymajmy się jednak na tych mitach. Bo bolesna prawda jest taka, że im więcej jest tych metod antykoncepcji, tym więcej nam tych mitów narasta.



POPULARNE MITY NA TEMAT ANTYKONCEPCJI HORMONALNEJ:


1. ANTYKONCEPCJA W 100 PROC. CHRONI PRZED CIĄŻĄ

Jest tylko jedna metoda, która w 100 proc. chroni przed ciążą. I jest nią… brak seksu. Natomiast wszystkie znane nam metody antykoncepcyjne są w mniejszym lub większym stopniu zawodne. Akurat antykoncepcja hormonalna należy do tych najbardziej skutecznych, ale wciąż – nigdy nie jest to 100 proc. zabezpieczenia. Przy okazji rozprawmy się też z mitem, że tabletka antykoncepcyjna działa od razu. Nie działa. To nie jest sok z gumijagód, który w kilka sekund dodawałby nam cudownych mocy. Co więcej, przed ciążą nie chroni też karmienie piersią, stosunek przerywany czy wypłukiwanie spermy pod prysznicem (a tak, takie opinie wciąż można wyczytać na internetowych forach).


2. OD TABLETEK ANTYKONCEPCYJNYCH SIĘ TYJE

Jeden z najpopularniejszych mitów, dotyczących antykoncepcji i jednocześnie jedna z najbardziej hamujących nas obaw. Otóż nie, dobrze dobrana antykoncepcja nie powoduje tycia. Źle dobrana może powodować jednak np. wzrost łaknienia. A większe ilości przyjmowanego jedzenia rzeczywiście mogą przełożyć się na większą wagę. Sporo mówi się też o tym, że tabletki powodują zatrzymywanie się wody w organizmie – tutaj opinie są różne, natomiast nawet u tych najbardziej podatnych na to osób waga może wzrosnąć maksymalnie o 1,5 do 2 kg. Nie są to więc nawet zmiany, widoczne gołym okiem.


3. PO ODSTAWIENIU TABLETEK MOŻNA BYĆ BEZPŁODNYM

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych nie prowadzi do bezpłodności. Co więcej, w pierwszych miesiącach po odstawieniu tabletek płodność może być zwiększona. Tak samo, jak zwiększone są szanse na wystąpienie – uwaga – ciąży mnogiej. Zresztą, tabletki antykoncepcyjne są na rynku już od tylu lat, i przyjęło je tyle milionów kobiet, że gdyby ten mit był prawdziwy, to lada moment groziłoby nam wyginięcie. Tym natomiast, co może wpływać na naszą płodność, jest… nasz wiek. Im dłużej przyjmujemy tabletki antykoncepcyjne, tym później decydujemy się na zajście w ciążę. I jeśli porównywać okresy sprzed i po antykoncepcji, branej latami, to tak, ten sprzed rozpoczęcia na pewno bardziej sprzyjał płodności. Tyle, że to kwestia naszych wyborów, a nie samych tabletek.


4. TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE OBNIŻAJĄ LIBIDO

Mogą, ale nie muszą. Zastanówmy się: czy gdyby zawsze je obniżały, ktokolwiek przyjmowałby trwale tabletki antykoncepcyjne? Po co zabezpieczać się przed ciążą, jeśli w ogóle straciło się ochotę na seks? Niemniej, ten mit nie wziął się tak całkiem z powietrza. Przeciwnie, na spadek libido skarży się wiele kobiet, rozpoczynających przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej. Co w takim razie z tym zrobić? Na początek: spróbować przeczekać. Dać sobie tych kilka tygodni, żeby organizm miał czas przyzwyczaić się do zmian. Możliwe bowiem, że to tylko chwilowy skutek uboczny. A jeśli sytuacja się nie poprawi – porozmawiać z lekarzem o zmianie tabletek bądź samej metody antykoncepcji.


5. TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE POWODUJĄ RAKA

Nie powodują. Rzeczywiście, takie opinie na przestrzeni lat zdobywały to większą, to mniejszą popularność, ale obecny stan wiedzy pozwala nam wykluczyć tę tezę. Pamiętajmy, że medycyna nie stoi w miejscu. Każda kolejna generacja tabletek antykoncepcyjnych jest już lepsza od tej poprzedniej. Zmieniane są składy, stężenia poszczególnych składników, minimalizowane jest ryzyko występowania poszczególnych skutków ubocznych. Owszem, mówi się o tym, że antykoncepcja hormonalna może zwiększać ryzyko zachorowania na raka piersi i szyjki macicy – ale minimalnie. A jednocześnie badania pokazują, że może – uwaga – zmniejszać ryzyko zachorowania np. na raka jajnika czy trzonu macicy.


6. WSZYSTKIE TABLETKI SĄ TAKIE SAME

Bo skoro wszystkie chronią przed ciążą, to co za różnica, jakie przyjmuję, prawda? Otóż… nieprawda. Dlatego prawdziwą zmorą lekarzy bywają pacjentki, które zgłaszają się do gabinetów z prośbą o wypisanie konkretnych tabletek. Bo koleżanka bierze i jest zadowolona. Bo mama brała 20 lat temu. Albo pani w aptece poleca. A tymczasem wybór tabletek nie bez powodu jest taki duży i nie bez powodu różnią się one składami. Dość wspomnieć, że różnica jest nawet między jedno- i dwuskładnikową antykoncepcją hormonalną. Dlatego tak ważne jest, aby tabletki dobierać do konkretnej pacjentki. Ale tym już zajmuje się lekarz – po przeprowadzeniu wywiadu i zleceniu konkretnych badań.


7. WSZYSTKIE TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE PROWADZĄ DO ZAKRZEPICY

Nie, nie wszystkie. Choć rzeczywiście, niektóre z nich mogą zwiększać ryzyko jej wystąpienia. Ale czy wiedzieliście, że tak samo do zakrzepicy może prowadzić palenie papierosów, otyłość, a nawet… sama ciąża? Dlatego tak ważne jest, aby przyjmować odpowiednio dobrane tabletki. A to oznacza, że nie wolno zatajać przed lekarzem żadnych informacji – także tych o przypadkach wystąpienia zakrzepicy w rodzinie. O zakrzepicy zaczęło się mówić więcej zwłaszcza ostatnio, w kontekście pandemii i szczepień. Ale jest i dobra informacja – jest już coś takiego, jak jednoskładnikowa antykoncepcja nowej generacji, która nie zawiera estrogenu, a sam progestagen. Dzięki temu jest bezpieczniejsza, daje mniej działań niepożądanych i nie powoduje ryzyka wystąpienia udaru czy zakrzepicy właśnie. I nie ma co wierzyć w kolejny mit, że o braniu tabletek tak ciężko pamiętać. W końcu po coś mamy te alarmy w telefonach. ;-)



ANTYKONCEPCJA JEDNOSKŁADNIKOWA – CO TO I DLA KOGO?

Pewnie większość z Was bez problemu umiałaby powiedzieć, czym jest tabletka antykoncepcyjna. Wiemy, do czego służy, wiemy, że zawiera hormony. Ale czy wiemy, jakie? Otóż są one odpowiednikami żeńskich hormonów płciowych – estrogenów i progestagenów. I z tego względu tabletki antykoncepcyjne dzieli się na jednoskładnikowe i dwuskładnikowe. Te dwuskładnikowe mają w składzie dwa rodzaje hormonów: gestagen oraz estrogen. Te jednoskładnikowe z kolei: jedynie gestageny. I nie, to nie znaczy, że jest to gorsza czy uboższa metoda. Przeciwnie, ten zawarty w dwuskładnikowych tabletkach estrogen może powodować szereg skutków ubocznych, takich jak migreny i bóle głowy, zmiany nastroju, przyrost wagi czy większa wrażliwość piersi. Nie dla wszystkich będzie on też wskazany.

Dlatego warto pytać lekarza o alternatywę, jaką jest antykoncepcja jednoskładnikowa, bez estrogenu. A jest ona zalecana wielu grupom kobiet. Po pierwsze, tym z nadwagą lub otyłością, ponieważ nie powoduje zatrzymania wody w organizmie ani uczucia nabrzmienia. Po drugie, tym palącym papierosy, ponieważ nie zwiększa ryzyka wystąpienia udaru czy zakrzepicy. A szacuje się, że w Polsce pali nawet 21 proc. kobiet. Po trzecie, kobietom po 40. roku życia, u których wzrasta ryzyko wystąpienia różnych chorób przewlekłych (w tym cukrzycy czy nadciśnienia), które mają problemy z utrzymaniem prawidłowego poziomu cholesterolu czy miały w rodzinie osoby z udarem lub zawałem przed 50. rokiem życia, przez co są same są na nie bardziej narażone. I w końcu, po piąte – nastolatkom, u których dodatkowo może ograniczać występowanie bolesnych miesiączek.


TE CUDOWNE PIGUŁKI. CZYLI CZY DA SIĘ TAK CAŁKIEM BEZ RYZYKA?

Pamiętajmy jednak, że każdy lek może powodować skutki uboczne. Tak samo i tutaj, nie każda kobieta powinna sięgać po tabletkę jednoskładnikową. Choć ma ona dużo mniej przeciwwskazań, niż tabletka dwuskładnikowa, to jednak wciąż one istnieją. Należą do nich m.in. czynna choroba zakrzepowo-zatorowa, ciężka choroba wątroby czy nerek, nowotwory hormonozależne czy niewyjaśnione krwawienie z dróg rodnych. Ważne jest też, że tabletka jednoskładnikowa jest przy tym jedyną formą tabletki antykoncepcyjnej, którą można przyjmować podczas karmienia piersią oraz w przypadku występujących wcześniej powikłań zakrzepowych. Co więcej, w jej przypadku nie ma znaczenia ani wiek, ani masa ciała pacjentki, ani nawet palenie papierosów (choć wiadomo, że z racji zdrowia zdecydowanie lepiej palenie rzucić). To natomiast, co jest tu najważniejsze, to wiedza. A konkretnie: świadomość. I to zarówno ryzyka, jakie niesie ze sobą przyjmowanie każdego rodzaju antykoncepcji, jak i tego, że dla kojarzonych z zakrzepicą tabletek dwuskładnikowych istnieje skuteczna alternatywa.

Tylko skąd brać tę wiedzę? Na przykład z takich kampanii, jak ta. „Nowa Generacja. Antykoncepcja bez estrogenu” to kampania, która ma na celu nie tylko uświadomić kobiety, że mają wybór, ale i uczulić je na to, jak rozmawiać z lekarzem podczas rozmowy o antykoncepcji. W idealnym świecie każdy ginekolog jest oczywiście skrupulatny i dociekliwy i sam zawsze zbiera maksymalnie szczegółowy wywiad. Ale chyba wszystkie wiemy, jak to czasem wygląda. Dlatego warto jak najlepiej się przygotować. I z tym wiąże się kolejny cel kampanii, jakim jest zwrócenie uwagi kobiet na rzeczy, które mogą wydawać im się błahe lub bez znaczenia. To, co dla nas jest mało istotne, dla lekarza może być cenną wskazówką. Dlatego nie bójmy się pytać, ale i nie bójmy się mówić, kiedy lekarz sam nie zapyta.

W końcu w grę wchodzi Wasze życie i zdrowie, więc stawka nie mogłaby być tu już wyższa.



Tekst sponsorowany w ramach kampanii „Nowa Generacja. Antykoncepcja bez estrogenu”

Ma on charakter informacyjny i nie należy go traktować jako porady medycznej. W przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości należy skontaktować się z lekarzem

Grafiki do tekstu: Rynn rysuje

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Nelka

Oo cos dla mnie, mam niedługo wizytę u ginekologa w celu doboru tabletek a potwornie nie chciałam ich brać, bo już raz brałam i to był najgorszy okres mojego życia. Pamiętam jak rycząc z byle powodu sama sie diagnozowałam czy mam depresje czy jednak nerwice. Poszłam do rzekomo najlepszej przychodni ginekologicznej we Wrocławiu, wydałam kupę siana jak na studentkę a dostałam pierwsze lepsze tabletki bez żadnych badań i mialam niemal wszystkie skutki uboczne. Tak sie zraziłam że długo nie chciałam o tabletkach słyszeć aż do teraz bo zbliża się mój ślub a okres wypada centralnie w planowaną podróż poślubną i… Czytaj więcej »

Health Resort & Medical SPA Panorama Morska

Przy doborze odpowiedniej antykoncepcji najważniejsze jest aby dobrać ją przy konsultacji z ginekologiem. Jeśli tabletki nam szkodzą to na pewno zaproponuje nam inną, równie bezpieczną i bardziej sprzyjającą nam formę!

kasia

rzeczywiście jest dużo mitów na temat antykoncepcji ale jest też dostęp do internetu i można się zawsze czegoś sensownego dowiedzieć, wiem na przykład że są już tabletki które mają w składzie estetrol i są neutralne dla wątroby, organizm ludzki dobrze je toleruje bo styka się już z tą substancją w życiu płodowym