Jak umilić sobie ten niełatwy czas? Oto 7 moich rozpieszczaczy na nowy rok i… niespodzianka dla Was!

Dzień dobry bardzo! A Wy, w której jesteście drużynie? Nowy rok, nowa ja? Czy raczej: ideałów się nie poprawia? ;-) Ja od wielu lat moszczę się gdzieś dokładnie pośrodku. Co to oznacza w praktyce? Że ani nie próbuję zmienić siebie i swojego życia o 180 stopni (zresztą, po co bym miała, skoro aktualne szczerze uwielbiam), ani nie chcę przegapić przełomu roku i okazji do drobnych modyfikacji. Ostatnio podrzucałam Wam zresztą nasze prywatne i zawodowe podsumowanie 2020 roku, a w przyszłym tygodniu skupię się pewnie na postanowieniach i celach na 2021 rok.

Ale zanim znowu zrobi się tutaj ambitnie i poważnie, chcę pokazać Wam swoje noworoczne łupy! Jedne z nich mają wprowadzić do mojego życia nowe, typowo rozpieszczające rytuały, inne – pomóc się zorganizować, a jeszcze inne – zwyczajnie cieszyć oczy. I od razu dobrze radzę – czytajcie uważnie, bo między wierszami czeka na Was specjalny kod rabatowy!


LAMPA W KSZTAŁCIE… ZAWSTYDZONEGO KRÓLIKA

Cóż mogę powiedzieć. To jeden z tych przedmiotów, którego zakupu nic, ale to nic nie usprawiedliwia. Ale jako rozpieszczacz i dekoracja, która przede wszystkim ma cieszyć oko – sprawdza się idealnie! Żeby nie było – to nie był żaden tam kaprys ani spontaniczny zakup. Tę lampę wypatrzyłam już wiele miesięcy temu, ale wcześniej brakowało mi i kawałka mebla, na którym mogłabym ją postawić, i pretekstu, dzięki któremu mąż nie wyrzuciłby mnie (albo jej) z domu. A czy jest lepsza okazja niż święta? ;-) Teraz zostaje już tylko kwestia miejsca! Natomiast to cudeńko od Kare Design zachwyca mnie niezmiennie od kilku dobrych tygodni. Królik jest śliczny, matowy, a otulający go abażur w odcieniach pudrowego różu sprawia, że pasuje nam właściwie do każdego wnętrza. Choć jasne, że nie jest to zbyt klasyczna ozdoba. Założyciele marki mają zresztą za motto słowa „prowokować i inspirować” i rzeczywiście – to dość oryginalna lampa ;-) Tym mocniej się więc cieszę, że oto po miesiącach czekania, jest nareszcie moja!

Do kupienia pod tym linkiem


ŚWIECE OD YOU ARE THE LIGHT

Szczerze? Długo nie mogłam przekonać się do wydawania pieniędzy na świeczki. Ale te dostałam w prezencie i… co to jest za magia! Mam dwa zapachy: Wieczorne otulenie o korzennym, głębokim aromacie, gdzie cynamon przeplata się z miodem, oraz Nocny szept, pachnący wanilią, patchulą, jaśminem, różą, brzoskwinią i śliwką. I jestem absolutnie zachwycona tym, jak zmieniają klimat w mieszkaniu! Blask świecy, mocny zapach, to wszystko składa się na nasz nowy, wieczorny rytuał. Do tego marka You are the light jest tworzona przez Polki, a swoje produkty opiera o najwyższej jakości naturalny wosk sojowy oraz francuskie olejki. Co więcej, szkło do świec pochodzi z polskiej huty, a kolor i wzór jest wykonany w jednej z polskich fabryk! Każda świeca przychodzi do Was zapakowana w ozdobne pudełko, a w środku kryje kartę z inspirującym cytatem. Zróbcie sobie ten prezent i spróbujcie koniecznie, dla mnie te świece to największe ostatnio odkrycie! A z kodem ASIA10 kupicie je teraz z rabatem!

Do kupienia pod tym linkiem

You are the light

You are the light

You are the light


KIELISZKI DO SZAMPANA

Nie zliczę, od ilu miesięcy mi się marzyły. Wypatrzyłam je gdzieś w czeluściach Instagrama i długo próbowałam sobie zracjonalizować ich zakup. A kiedy w końcu przepadłam, kieliszki kompletnie się wyprzedały! Później uznałam, że to absurd kupować kieliszki do szampana na samym starcie ciąży. No ale! Kto powiedział, że szampan musi być alkoholowy? Czy z takich kieliszków nie wszystko smakuje o niebo lepiej? W tym znienawidzony, acz bogaty w witaminy koktajl warzywno-owocowy czy chociaż najzwyklejsza woda, która jest nam niezbędna do pełni zdrowia? ;-) W każdym razie: wreszcie je mam! Na szczęście w porę napisałam list do św. Mikołaja i od nowego roku toasty wznoszę już tak! Za lepsze dni i za gorsze dni, za sukcesy, ba – nawet za porażki. W końcu i one czegoś nas uczą. Mój model to Goldie, marka Nordal. Westwing już wiele razy pokazał, że w wynajdywaniu perełek nie ma sobie równych, więc polecam zwłaszcza pod kątem cudnych pomysłów na prezent  – dla innych albo dla siebie!

Do kupienia pod tym linkiem


NOTES W BROKATOWEJ OPRAWIE

Znacie notesy amerykańskiej marki Archer&Olive? To istne arcydzieła sztuki papierniczej! Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia, ale każda okładka jest tak piękna, że długo nie mogłam zdecydować się na konkretny wzór. Aż zobaczyłam ten. „Noc” ma bowiem twardą, płócienną oprawę z… brokatem! A do tego z pięknym, tłoczonym, złotym księżycem. Na żywo prezentuje się jeszcze cudniej niż na zdjęciach, a kartki ma tak grube, ze można pisać w nim piórem, a nawet malować przy użyciu technik, wykorzystujących wodę. Kocham go też za to, że rozkłada się na płasko – sama zamierzam wykorzystywać go na przeróżne notatki, ale można sobie z niego zrobić też szkicownik, dziennik czy planner. Dla mnie to najpiękniejszy notes na świecie, a trochę ich już przerobiłam. A do tego przychodzi zapakowany w przepiękne, eleganckie pudełko! Z kolei sam Rzeczownik to sklep z takimi papierniczymi cudami, że można tam oczu zapomnieć – zerknijcie koniecznie, ja odwiedzam go regularnie.

Do kupienia pod tym linkiem


SZKATUŁKA NA BIŻUTERIĘ

Czyli jeden z gadżetów z cyklu „zorganizuj się w nowy rok”. Ewentualnie: „zorganizuj przestrzeń wokół siebie i odzyskaj zagracone przez nieuwagę mieszkanie”. Bo nie wiem, jak Wy, ale ja kocham biżuterię. Nienawidzę natomiast, jak wiecznie mi się plącze. A że łańcuszków mam kilka, bransoletek jeszcze więcej, to próby rozwiązania kolejnych mikro supłów zaczęły doprowadzać mnie na skraj rozpaczy. Z kolei trzymanie każdego nowego nabytku w oryginalnym opakowaniu odpada w ogóle, bo nie dość, że każde ma inny rozmiar i kolor, to do tego większość odbarwia się nieestetycznie od słońca. Problem jednak w tym, że szkatułki na biżuterię są zwykle albo ładne, albo funkcjonalne. Naprawdę, przejrzałam cały internet i ani jedna nie łączy w sobie porządnie tych dwóch cech. Ta wygrała, bo ma piękny kolor wyściółki, a na wieczku ma złotą monsterę. Za wiele do niej nie zmieszczę, ale myślę, że na dobry początek będzie akurat! Poza tym to zawsze lepsze, niż porozstawiane na parapecie pudełka.

Do kupienia pod tym linkiem


ALBUM NA ZDJĘCIA

Jedyny zakup z całej tej listy, zrobiony pod wpływem impulsu. I to w starych, dobrych czasach, kiedy zakupy robiło się jeszcze stacjonarnie, bez dzikich kolejek i konieczności dezynfekcji rąk nawet w takich sklepach, jak TK Maxx. Pamiętam, że ten album w cudnej, płóciennej oprawie od razu rzucił mi się w oczy, a wszystko było w nim idealne: rozmiar, układ, sama oprawa, nawet cena wydawała się znośna. Sęk w tym, że odłożyłam go w domu na półkę i odnalazłam dopiero na fali przedświątecznych porządków. Choć może to i lepiej, bo i zdjęć od czasu zakupu przybyło, i mnie dopadł szał noworocznych porządków, postanowień i organizowania sobie życia na nowo. Do tego to świetna mobilizacja, żeby nadrobić zaległości w odbitkach. Niestety, TK Maxx nie ma strony internetowej. Ale jeśli też marzy Wam się cudny album na zdjęcia, to podrzucam Wam sprawdzony namiar. Ja akurat uwielbiam przeglądać zdjęcia nie na kompie, ale fizycznie, tak namacalnie. Dlatego fotoksiążki i albumy to mój absolutny must have!

Do kupienia pod tym linkiem


KLASYCZNE ZŁOTE KOŁA

Czy ja mówiłam już, że kocham biżuterię…? A już zwłaszcza tę od Berries&Co. Dlatego kiedy wprowadzili u siebie klasyczne, okrągłe kolczyki, wiedziałam już, że to będzie idealny prezent od siebie dla siebie na nadchodzący, dość wymagający rok. Te, które widzicie na zdjęciu, pochodzą z kolekcji Eternal, która stawia na ponadczasowe, uniwersalne wzory. Ja wybrałam model No. 11, czyli klasyczne, gładkie, duże i grube koła. Wykonane zostały ze srebra próby 925 i pozłacane są 18-karatowym złotem. Od razu mówię też, że naprawdę są spore. Średnica koła wynosi tutaj 28 mm, ale tego rozmiaru w ogóle się nie odczuwa! Kolczyki są lekkie, cudownie się noszą i pięknie pasują do większości stylówek. Przechodziłam w nich całe święta, a teraz zacznę w nich chodzić też na co dzień. Po domu, ot tak, bez okazji. I tym oto cudeńkiem zamykamy listę moich prywatnych, noworocznych rozpieszczaczy. Mam nadzieję, że też znajdziecie swój magiczny przedmiot (lub przedmioty), które regularnie będą Wam to życie umilały!

Do kupienia pod tym linkiem


Zdjęcia: Tola Piotrowska

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Klaudia

Lampa przecudna, notes też :) ja jestem w drużynie: nowy rok, stara ja. Staram się odkopać to, co we mnie najlepsze, a co gdzies po drodze zatracilam :)