Dzieci dają Wam popalić? Dziś zdradzamy 7 naszych patentów na przetrwanie, chodźcie!

Wpis we współpracy sponsorowanej z Lidl Polska


Znacie to? Weekend, dzień wolny, człowiek chciałby jeszcze pospać, a tymczasem z drugiego pokoju (albo z łóżeczka obok) dobiega go rześkie: „mamaaa, tataaa”. I wtedy od razu czujecie się jak na tym memie: godzina na zegarku: 7:30, godzina odczuwalna: 3:35. I co? I nico, wstajecie. Chcieliście dzieci, to macie. I w głowie od razu próbujecie ułożyć sobie jakiś plan, jak bez większych afer przetrwać jako tako ten dzień (albo chociaż poranek). Tyle, że to wcale nie musi tak wyglądać. Poranki mogą być piękne, a Wy nie musicie opuszczać łóżka z nastrojem, jakbyście właśnie szli na skazanie. Wystarczy, że nauczycie się trochę odpuszczać. I – zamiast kolejny raz włączać tryb zadaniowy – odpalicie tryb fajnej zabawy!

Wbrew pozorom, świat się nie zawali, jeśli nie zjecie od razu turbo zdrowego śniadania ani nie ugotujecie obiadu z dwóch dań. Nie musicie też wyszorować okien na wysoki połysk ani jechać od rana na ścierce. Ja wiem, że porządek jest ważny i że wszystkie te inne, domowe obowiązki, również są ważne. Ale czasem – dla dobra wszystkich – lepiej zastanowić się, czy aby co innego nie jest w tym momencie ważniejsze. I dziś przed Wami kilka takich naszych patentów na to, jak spędzić fajny, jakościowy czas z dzieckiem!


PIŻAMOWY DZIONEK

Zaraz dziesiąta, a Wasze dzieci dalej w piżamie? Nie pomagają prośby ani groźby? No to zadajcie sobie jedno fundamentalne pytanie: i co z tego? Wasze dzieci marudzą, że nie chcą się dzisiaj przebierać? To niech się nie przebierają. Ba, idę o zakład, że zrobicie na nich niezłe wrażenie, jeśli… też się nie przebierzecie! Wyluzowani rodzice to najlepsi rodzice. Ja wychodzę z założenia, że od bycia porządnym obywatelem mamy pięć pozostałych dni w tygodniu. A w weekendy? Niech się dzieje, co chce!

A skoro o piżamach mowa, to dla dzieci bardzo, ale to bardzo polecam Wam te piżamki z Lidla. Są przyjemne w dotyku, mają dobry skład (100 proc. bawełna!) i – co ważne – dzieciaki je uwielbiają! Ja kiedyś zarzekałam się, że moje dzieci nie będą nosić ubrań z postaciami z bajek. A później… Cóż, później zostałam mamą. I dzisiaj już wiem, że najlepsze piżamy to te, które dziecko sobie samo wybierze. „Jurassic World”, „Transformers” albo „Psi Patrol”? A może „Barbie” lub „Świnka Peppa”? Wszystkie je znajdziecie w sklepach sieci Lidl – stacjonarnie lub online. U nas chyba widać, czyim Staś jest fanem!


WOJNA NA PODUSZKI

Czyli zabawa, którą Wasze dzieci na bank pokochają! Darmowa, prosta w przygotowaniu i dająca tyle pisków i okrzyków radości, jakich nie da żadna materialna zabawka. Ot, łapiecie za poduszki i urządzacie bitwę! Można okładać się nimi każdy na każdego, albo podzielić się na drużyny. U nas zwykle jest to podział dziewczyny na chłopaków, ale przy starszych dzieciach super sprawdzi się też podział dzieciaki na rodziców. Wieczorem to też fajny sposób na wyszalenie się przed snem – po prostu, tłuczecie się do oporu, aż nie padniecie. Rano z kolei gwarantujecie sobie pozytywne naładowanie się na cały dzień i rozruszanie zaspanego po nocy ciałka. A jeśli chcecie podkręcić trochę zabawę, to możecie umówić się, że pokonana drużyna ścieli później łóżka albo… przygotowuje wszystkim śniadanie!


ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA

Bo żadne śniadanie nie smakuje tak dobrze, jak to, które ktoś Wam poda do łóżka! I tutaj z własnego doświadczenia powiem Wam, że najlepszy układ to taki, w którym śniadanie przygotowuje tata z dziećmi, a mama drzemie tę chwilę dłużej i zostaje tym śniadaniem obdarowana. Choć – nie powiem – uczciwie byłoby się czasem wymieniać! Natomiast to, co jest tu najważniejsze, to że fundujecie w ten sposób swojemu dziecku błogi, pełen ciepła poranek. Tego nie zastąpią Wam żadne bajki, puszczane na tablecie czy telefonie. I szczerze? To o wiele fajniejsze niż tradycyjne jedzenie przy stole! Cała frajda polega bowiem na tym, że robicie coś: a) wspólnie, b) inaczej niż zwykle. Bo i kto na co dzień miałby czas na śniadanie w łóżku tuż przed przedszkolem czy szkołą? I nawet, jeśli już sama myśl o okruszkach w łóżku doprowadza Was do szaleństwa, to przypominam tu o dwóch rzeczach. Po pierwsze, bycie razem jest ważniejsze od czystego prześcieradła, a po drugie, ludzkość dawno już wymyśliła odkurzacz ;-)


LEGO DOBRE NA WSZYSTKO

Nie wiem, jak u Was, ale u nas LEGO to absolutny hit. Najlepsza spośród wszystkich zabawek, totalnie bezkonkurencyjna i wypełniająca już każdą wolną przestrzeń naszego mieszkania. Na szczęście tę miłość podzielają u nas wszyscy. I Zosia ze swoim worem pełnym Lego DUPLO, i Staś, który rozkochany jest w LEGO City, a ostatnio odkrył też LEGO Ninjago, i my z Pawłem, którzy kupujemy sobie już te bardziej dorosłe zestawy wzajemnie w prezencie. I tutaj zdradzę Wam, że LEGO też kupicie już w Lidlu – i to nie tylko zestawy, który widzicie na zdjęciach. Wyobrażacie sobie minę swojego dziecka, kiedy odnajduje takie pudełeczko w Waszych standardowych, codziennych zakupach? Idę o zakład, że będzie szał!

A uprzedzając ewentualne pytania: czy nie szkoda nam na to pieniędzy? Nigdy! Akurat LEGO to genialna zabawka, która nie tylko zapewnia dziecku mega rozrywkę, ale i świetnie wpływa na jego rozwój. Jak? Uczy logicznego i przestrzennego myślenia, pozwala ćwiczyć cierpliwość i koncentrację, rozwija umiejętności manualne, pobudza kreatywność – a i to jeszcze nie koniec. Dlatego my w naszych dzieciach rozwijamy miłość do LEGO od najmłodszych lat i wspólnie uważamy, że spośród wszystkich możliwych zabawek, ta jest zdecydowanie najlepsza – zwłaszcza, że u nas bawi się cała rodzina!


WYŚCIGI I ODGRYWANIE SCENEK

Ułożyliście już swoje LEGO? Nie szkodzi, zabawa dopiero się rozpoczyna! A najlepsza zabawa to wspólna zabawa. Często zdarza się, że dzieci bawią się tymi klockami same, bo… nikt im nie pokazał, że to może wyglądać inaczej. Dlatego ja tak często powtarzam, że czas, spędzony obok dziecka, a czas, spędzony z dzieckiem, to dwa różne czasy. I jakościowo to jest w ogóle bez porównania. Można więc kupić swojemu dziecku nowy zestaw LEGO, a sobie jakąś godzinę czy dwie spokoju, a można zaproponować układanie we dwoje. Można cieszyć się, że dziecko ma zajęcie i w tym czasie ugotować obiad czy posprzątać mieszkanie, ale można też powiedzieć: okej, teraz razem układamy, ale ugotujemy i posprzątamy też razem. My polecamy ten drugi sposób – może nie zawsze, ale zawsze wtedy, kiedy macie okazję!

A dlaczego warto? Po pierwsze, spędzacie fajny, jakościowy czas z dzieckiem. Po drugie, pomagacie mu doskonalić tak ważne cechy, jak umiejętność współpracy, pracy w grupie czy choćby komunikacji. I po trzecie w końcu, bawiąc się z nim później tak ułożonymi zestawami, odgrywając różne scenki, itp., stymulujecie jego rozwój społeczny i emocjonalny. I tu znowu wracamy do tego, dlaczego LEGO to najlepsza zabawka na świecie. W naszym rodzinnym rankingu to od zawsze jest nr 1!


RODZINNE FIKOŁKI

Czy – jak to mówi u nas Staś – akrobacje. Bo nic tak nie cieszy, jak wspólne wygłupy! I tutaj wszystkie chwyty dozwolone – oczywiście, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Ale jeśli tylko czujecie się wystarczająco pewnie, żeby trochę się z tymi maluchami powygłupiać, to spróbujcie koniecznie – u nas Staś to uwielbia! Zwykle bawimy się w kosmos i start rakiety kosmicznej. Czasem też w samolot, który zwiedza świat, a innym razem – w drużynę cyrkową. Tak naprawdę jedyne, co Was tu ogranicza, to własna wyobraźnia. A jeśli nie macie wystarczająco dużo siły albo odwagi, to zawsze możecie się z tymi dziećmi w tej pościeli razem pokokosić! I wtedy super sprawdza się zawijanie dziecka w kołdrę jak naleśnika, upychanie go między poduszki w roli kanapki czy zwyczajne, pełne miłości tulaski.


BUDOWANIE BAZY 

Chyba najlepsza zabawa z dzieciństwa! Przyznać się, kto z Was też sobie taką bazę budował? Robił tunele, dziuple czy inne kryjówki? Czy to z krzeseł, na które zarzucało się koce, czy ze stołu, który robił za alternatywny domek? Ja na samo wspomnienie mam łezkę w oku! Reaktywując tę zabawę ze swoimi dziećmi fundujecie im wspaniałą, kreatywną zabawę, a sobie – sentymentalny powrót do czasów Waszego własnego dzieciństwa! To, co jest super, to że budowanie bazy pozwala Wam wspólnie coś stworzyć od początku do końca. Tylko dajcie dzieciom się wykazać! Niech wcielą się w Boba Budowniczego i sami kombinują, co i z czego, dostępnego pod ręką, dałoby się zbudować.


UWAGA, BO PRZED NAMI DZIEŃ DZIECKA!

A na koniec jako matka dwójki dzieci przypominam Wam też, że nie ma takiego poranka, którego by fajna zabawka nie uratowała! Przy czym fajna oznacza tyle, co ciekawa, angażująca, dobra jakościowo i przemyślana. I – zwyczajnie – taka, którą Wasze dziecko pokocha! I tutaj kolejny raz odsyłam Was wszystkich do Lidla! Znajdziecie tam m.in. LEGO Duplo, LEGO City, LEGO Ninjago, laleczki L.O.L i wiele, wiele więcej! A dlaczego warto? Bo, po pierwsze, zaopatrzycie się w nie ekspresowo przy okazji standardowych zakupów, a po drugie – Wasze dzieci będą zachwycone! Nie mówiąc już o tym, że w Lidlu macie je w naprawdę fajnych cenach. A że przed nami Dzień Dziecka, to naprawdę warto skorzystać!


Zdjęcia: Tola Piotrowska

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Lucja

Mnie rano ratuje tylko kawa, a ostatnio nowy ekspress Ariete – to moje ostatnie odkrycie. Warto było zainwestować, kawa smakuje wyjątkowo dobrze :)