To nie wąskie siedzenia w samolocie są problemem. Problemem jest nasze chamstwo

Pewnie Wam też mignął news o tym, jak to trzy pasażerki Dreamlinera nie zostały wpuszczone do samolotu z powodu swojej nadwagi. Istnieje zresztą duże prawdopodobieństwo, że też w niego kliknęliście. W końcu wszystkie tytuły były skonstruowane w sposób tak tabloidowy, że trzeba by się wykazać niezwykle silną wolą, żeby w coś takiego nie kliknąć. W każdym razie, jak reagujecie na tak podany news? Zwłaszcza okraszony frazami: „niedopuszczalne zachowanie załogi”, „upokorzone kobiety”, „dyskryminacja”, „otyli w samolocie bez praw”, itd.? No oczywiście, że od razu sobie człowiek jakieś tam zdanie wyrabia. I teraz komentatorzy w internecie dzielą się na dwie grupy.

Pierwsza od razu spaliłaby wszystkie dreamlinery – najlepiej z tak chamską i nieprofesjonalną załogą na pokładzie. Druga z kolei spaliłaby wszystkich ludzi otyłych, żeby nie rozlewali im się na siedzeniach i nie obciążali zanadto samolotu, a w ogóle to otyli w samolocie to zgroza (komentarze autentyczne, nie moje). Jest i grupa trzecia, która zadała sobie trud doczytania reszty newsa i zastosowania odrobiny krytycznego myślenia, ale jest ona tak nieliczna (a przynajmniej mało widoczna w komentarzach), że w ogóle nie ma po co jej tutaj uwzględniać. A szkoda, bo gdyby wszyscy poszli tą drogą, to dotarłyby do nich przynajmniej trzy rzeczy.


1. W KLASIE BIZNES NIE DAŁO SIĘ UŻYĆ PRZEDŁUŻKI DO PASA

Tak, te kobiety chciały podróżować klasą biznes. Sęk w tym, że w tej właśnie klasie, w tych właśnie samolotach, zastosowano fotele ze specjalnymi pasami bezpieczeństwa z poduszkami powietrznymi. W nich się po prostu nie da zainstalować dodatkowego przedłużenia pasa. Co to oznacza w praktyce? Dokładnie to, że się NIE DA. Jest to technicznie niewykonalne i nie ma co się oburzać, że ktokolwiek kogokolwiek tu dyskryminuje ze względu na wagę. Co więcej, w klasie biznes z dokładnie tego samego powodu nie mogą podróżować małe dzieci – te szczupłe też! Bo one także wymagają zastosowania przedłużki, którą montuje się przy pasie rodzica, by ten mógł bezpiecznie trzymać dziecko na swoich kolanach i w ten sposób objąć i siebie, i malucha pasem.

Brzmi logicznie, nie? I od razu człowiek przestaje się jakoś oburzać. No ale jak panie chciały wykręcić z tego aferę i trafiły na tak podatny grunt, jakim są obrzydliwie stabloidyzowane media, to wyszło, jak wyszło. No więc: nie. Otyli w samolocie nie są dyskryminowani. Po prostu podlegają przepisom tak samo, jak inni pasażerowie.


2. NIKT IM NIE ODMÓWIŁ PRAWA DO LOTU. MIAŁY SIĘ PO PROSTU PRZESIĄŚĆ

Bo tak, w klasie ekonomicznej samoloty te mają standardowe fotele ze standardowymi pasami, do których można domontować standardową przedłużkę. Ja rozumiem, że jak ktoś się napalił na klasę biznes i na to, że będzie tam jakby luksusowo, to niekoniecznie chce podróżować ekonomiczną z pozostałym motłochem. O zwrocie różnicy w cenach biletu nie ma co wspominać, bo pewnie wystarczyło później zgłosić sprawę i ta różnica zostałaby paniom oddana. No ale znowu: nie byłoby afery, nie byłoby rozgłosu.

Chociaż ja tam nie chciałabym być znana na cały świat akurat z tego, że jestem otyła. Tak samo, jak nie chciałabym być znana na cały świat z tego, że jestem turbo szczupła. Po prostu cenię sobie inne osiągnięcia. No ale może ja, to ja.


3. OBSŁUGA NIE ZACHOWAŁA SIĘ PROFESJONALNIE. ALE ONE TEŻ NIE

I kiedy te kobiety żalą się, że zostały źle potraktowane, że czuły wstyd, zażenowanie i skrępowanie, to ja im się wcale nie dziwię. Z ich relacji wynika bowiem, że obsługa lotniska jak gdyby nigdy nic wyciągnęła sobie miarkę i zaczęła jednej z nich mierzyć obwód pasa. I o ile rozumiem, że było to niezbędne, to nie rozumiem, dlaczego nie dało się tego zrobić gdzieś na uboczu. W jakimś zamkniętym pomieszczeniu, niekoniecznie na oczach innych pasażerów. Więc teraz pytanie, a w zasadzie pytań kilka. Czy na całym lotnisku nie było miejsca, w którym dokonuje się kontroli, przeszukuje pasażerów, czy – jak w tym przypadku – ich mierzy? Nie ma żadnej dyżurki, czegokolwiek, co pozwoliłoby na zachowanie choć minimum intymności? A może nie było na to czasu?

I dalej. Czy nie należałoby wyraźnie informować pasażerów o takich ograniczeniach? Czy zapis o dopuszczalnym obwodzie pasażera, podróżującego klasą biznes, widnieje gdziekolwiek? A jeśli tak, to dlaczego te kobiety się z nim nie zapoznały? Może należałoby o tym informować bardziej dosadnie, np. nie poprzez regulamin, ale komunikat na etapie zakupu biletów?


UPOKORZENIE VS. FAKTY

Faktem natomiast jest, że obsługa zachowała się paskudnie, o czym świadczy relacja jednej z kobiet.

– Zostałyśmy upokorzone na oczach innych pasażerów wchodzących do samolotu. Kiedy podeszłyśmy do stanowiska linii, piątka pracowników Thai Airways zaczęła mówić w swoim języku i kręcić przecząco głowami, jakbyśmy popełniły przestępstwo, a potem jeden z nich zaczął mówić „nie, nie, jesteście za duże” – czytamy na stronie fly4free.pl.

Czy były za duże? Tak. Czy „duży” jest określeniem pejoratywnym? Ja bym powiedziała raczej, że neutralnym, tak się stwierdza po prostu fakty. Natomiast to jest jednak mega nieprofesjonalnie, żeby celowo przejść na niezrozumiały dla pasażera język, żeby móc sobie go swobodnie obgadać. To nie jest miłe i to nie jest kulturalne. Tak samo, jak nie jest nam miło, gdy ktoś o nas plotkuje za plecami.


CO MOŻNA BYŁO ZROBIĆ LEPIEJ?

Z komentarzy w internecie dowiadujemy się oczywiście, że schudnąć, ale bądźmy przez chwilę poważni. Przede wszystkim, trzeba nie mieć naprawdę za grosz wyobraźni, żeby być tak otyłym i nie pomyśleć ani przez chwilę o tym, że tak spora nadwaga może stanowić w samolocie problem. Przecież tam są siedzenia o konkretnym rozmiarze. Pasy o konkretnej długości. Naprawdę, to jest jakaś podstawa. Jeśli podejrzewam, że moje wymiary są dość niestandardowe, to dowiaduję się, czy to nie generuje żadnego problemu. A jeśli generuje, to od razu pytam, jak go rozwiązać (w tym przypadku: kupić bilety na klasę ekonomiczną).

I to nie chodzi o to, że ja przerzucam na te kobiety winę za to, co się stało. Przeciwnie, uważam, że obsługa samolotu zachowała się nieodpowiednio i nie dziwota, że panie poczuły się tym urażone. Natomiast to jest odpowiedzialność za własne życie i – jak by nie było – komfort. Jeśli chcę wejść z dzieckiem na karuzelę, to też sprawdzam, od jakiego jest wzrostu. Jeśli chcę z nim poskakać na dmuchańcu, to też sprawdzam, do jakiej wagi mam prawo. To nie jest prywatny odrzutowiec, tylko środek transportu publicznego, który ma swoje ograniczenia. Sorry.

Natomiast dobrze, że sprawa wypłynęła, bo może:

1) linie lotnicze będą przykładały większą wagę do informowania swoich pasażerów o takich obostrzeniach;

2) będą też przykładały większą wagę do szkolenia swoich pracowników z zakresu kultury osobistej;

3) inne otyli dowiedzą się o problemie i będą wiedzieli, na co zwrócić uwagę w przyszłości.


OTYLI W SAMOLOCIE VS. FALA HEJTU

I teraz przechodzimy do najgorszej kwestii. Bo zajście zajściem, ale to, co się zadziało w komentarzach, to już kompletna porażka. Zacznę może od tych z nich, które wylewały pomyje na pracowników lotniska, konstruktorów samolotu i tego, kto wymyślił ten cały regulamin. Otóż samolot nie jest z gumy. Nie sposób robić w nim wszystkich foteli z pasami w rozmiarze z pięcioma iksami tylko dlatego, że raz na jakiś czas trafiają się tam ludzie otyli. Dlaczego? Bo wtedy musiałby być z pięć razy szerszy, przez to cięższy, a przez to i droższy, bo zużywałby więcej paliwa. Tak to już jest, że przyjmuje się jakiś standard, pod który tworzy się miejsca w środkach transportu. No nie da się po prostu inaczej.

Natomiast druga sprawa jest taka, że wszystkim ludziom należy się szacunek. Jak psu buda. I nie ma zmiłuj, że nie. Nie można obrażać drugiego człowieka, bo jest otyły. Nawet, jeśli ta otyłość nie jest wynikiem choroby, tylko lenistwa, nieodpowiedzialności, złych nawyków żywieniowych, itd. – to wszystko zwyczajnie NIE DAJE nam prawa do tego, żeby ludźmi otyłymi gardzić.


TAK OBRZYDLIWE KOMENTARZE MUSZĄ PISAĆ OBRZYDLIWI LUDZIE

Żeby nie było, że problem sobie zmyśliłam, oto one. Autentyki ze strony podroze.gazeta.pl (pisownia oryginalna):

*****

A to że są upasione jak wieprze, nie dbały o siebie przez całe życie i na leczenie ich chorób spowodowanych otyłością (cukrzyca, choroba wieńcowa, schorzenia ortopedyczne itd) będą musieli się złożyć inni członkowie społeczeństwa bo ich ubezpieczenie tego nie pokryje, to już jest ok?

*****

Dobrze że się w drzwi samolotu zmieściły.

*****

Ja doskonale rozumiem że sytuacja mogła być upokarzająca. Jeszcze gorzej będzie gdy w swoim domu przewrócą się i złamią nogę a przybyłe pogotowie wezwie straż pożarną żeby je wywozić przez dziurę w ścianie (dom) lub balkon (kamienica).

*****

Może przestaną w końcu tyle żreć.

*****

Ja bym tych grubasów w ogóle do samolotu nie wpuścił. Rowerem powinny podróżować albo kajakiem. Każdy lekarz im to powie…

*****

Same się upokorzyły pożerając jadło w ponadnormatywny sposób i doprowadzając się do takiego stanu…

*****

Jak jakiś lekko napity człowiek przyśnie sobie nikomu nic złego nie robiąc, to wywalają z knajpy, a jak taki słoń żre bez opamiętania i powoduje u mnie odruch wymiotny, to nic mu nie można zrobić, bo będzie upokorzony! Nie żryj świnio jedna!!!

*****

Nastepnym razem niech nadadza sie jak o bagaz. Nie beda wowczas upokarzac wspolpasazerow swoim oblesnym widokiem.

*****

Jak ktoś płaci za bilet w business, to ma prawo, żeby na siedzeniach obok nie oglądać kaszalotów, nie?


JAK TAK W OGÓLE MOŻNA?

A to tylko wyrywek. Ludzie kochani, jak tak można? Rozumiem, że otyli w samolocie mogą generować pewien problem i że siedzenie obok nich może nie być aż tak komfortowe. Ale czy naprawdę trzeba to tak komentować? Czy wszyscy ci ludzie mają za sobą aż tak przykre doświadczenia? Dlaczego jest w nas coraz większe przyzwolenie dla takich hejterów? A może czas najwyższy, żebyśmy zaczęli domagać się od redakcji tych wszystkich paskudnych portali, żeby odpowiadały za moderację i usuwanie takich komentarzy? Skąd się w ogóle bierze w nas ta pogarda i nienawiść? Czy otyli w samolocie, na ulicy czy w sklepie to dla nas aż taki problem? Naprawdę ktoś po obrażeniu ich w internecie czuje się lepiej?

Bo jeśli tak, to może zamiast kolejny miesiąc opłacać sobie Neostradę, powinien zainwestować w psychiatrę?


Zdjęcie: Tola Piotrowska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o