Samo się nie zrobi. Czyli jak wziąć się w garść i zacząć fajnie żyć

Wszyscy znamy ten schemat. Kiedy mamy tych kilka lat, chcemy być księżniczkami, dzielnie władającymi całymi królestwami albo rycerzami, znanymi z poskramiania smoków i ogromnej odwagi. Później nieco podrastamy i orientujemy się, że rzeczywistość znacznie różni się od bajek i choćbyśmy nie wiem jak mocno się starali, to jednak mamy marne szanse na realizację tych jakże śmiałych marzeń.

Mimo to nie zrażamy się i wciąż mierzymy wysoko. Ot, królewski tron zamieniamy na fotel prezesa, a zamiast w rękach księżniczek, wolimy zarabiać w złotówkach. I wszystko byłoby ok, gdyby prędzej czy później nie dopadał nas jednak marazm, przez który nasza własna bajka zamiast kończyć się słowami: „i żyli długo i szczęśliwie”, celuje raczej w słynne: „ch*jowo, ale stabilnie”.

KIEDY DOBRA PRACA OKAZUJE SIĘ ZŁA

Wiecie, kiedy umierają marzenia? Kiedy zdarzy nam się zasiedzieć. Kiedy tak długo na coś czekaliśmy, że w końcu zapomnieliśmy, co to właściwie miałoby być. Oraz kiedy dochodzimy do wniosku, że w obecnej pracy jest nam tak dobrze, że w sumie nie musi być lepiej. Bo każde „lepiej” wymaga od nas zmiany i poświęcenia: energii, czasu, zaangażowania czy pracy.

kreator CVW głowie robimy sobie wtedy rachunek zysków i strat i okazuje się, że tak generalnie to wcale nie jest tak źle. I chociaż w młodości chcieliśmy wytatuować sobie hasło, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, to przecież mamy już swoje lata, swoje kredyty i przeświadczenie graniczące z pewnością, że w tym wieku to już tylko herbata.

Z jednej strony czujemy więc niedosyt i niezadowolenie, bo ani to nie jest spełnienie naszych marzeń, ani też szczyt naszych ambicji, ale z drugiej jest nam zbyt wygodnie, żeby tę pracę porzucić. W końcu wystarcza na rachunki, wakacje i ciuchy, przelewy są zawsze w terminie, a do tego – jeśli mamy szczęście – mamy też super socjal, z kartami sportowymi, pakietami medycznymi i voucherami do kina na czele. I tylko tych marzeń jakby trochę żal, no ale marzeniami w piecu się dziś nie napali.

NIE JESTEŚ BYLE KIM, NIE PRACUJ BYLE GDZIE

Oczywiście, istnieje też nieco mniej optymistyczny scenariusz. Taki, w którym pracy nie możemy znaleźć w ogóle, a te, które znajdujemy, są zwykle tylko na chwilę. Dlaczego tak się dzieje? Bo popełniamy błąd już na etapie selekcji. Zamiast starannie wybrać te firmy i stanowiska, które rzeczywiście są dla nas interesujące i które pasują do naszych kompetencji i doświadczenia, wysyłamy CV na prawo i lewo – masowo, byle się gdzieś zaczepić. Żeby nie było – to nie zawsze jest złe. Jeżeli w danym momencie musimy znaleźć pracę „na już”, to ok, aplikujmy na oferty nawet poniżej naszych umiejętności czy dotychczasowego stanowiska. Ale nie róbmy z tego normy.

W bardziej sprzyjających warunkach aplikujmy na faktycznie fajne oferty i nigdy nie gódźmy się na byle jakie prace, w których traktują nas byle jak. Czyli szef się drze, koledzy obgadują, a premia trafia się rzadziej niż słońce nad Bałtykiem. I w których pracujemy poniżej swoich kompetencji i umiejętności, a kiedy w końcu dostajemy pierwszy przelew, to uświadamiamy sobie, że także poniżej własnej godności.

A zatem: jak w końcu znaleźć naprawdę dobrą pracę, która będzie początkiem tych wielkich, upragnionych zmian i nowego, piękniejszego życia? Zabrzmi banalnie, ale musisz zacząć od podstaw. To znaczy: stworzyć sensowne CV, żeby w ogóle mieć z czym wyjść do ludzi.

JAK NAPISAĆ CV, ŻEBY KTOKOLWIEK CHCIAŁ JE PRZECZYTAĆ?

Od razu podpowiem, że sensowne CV to nie takie, w którym wymienicie wszystkie swoje sukcesy, zaczynając od wygranego konkursu o złote pióro wójta gminy Solec, a kończąc na trzecim miejscu w biegu w worku w turnieju okolicznych sołectw. Ani nie takie, w którym na zdjęciu pozujecie z różą w zębach ani na tle piramid. Ani nawet takie, w którym wymieniacie wszystkie swoje wcześniejsze prace i choćbyście startowali na szefa działu marketingu w firmie z branży IT, to i tak zbiór szparagów u naszych zachodnich sąsiadów będzie zajmował zaszczytne, pierwsze miejsce.

kreator CV ONLINEJak w takim razie stworzyć takie CV, żeby ktokolwiek chciał je przeczytać? Przede wszystkim, sięgnąć po sensowny kreator. W czasach powszechnego dostępu do internetu, naprawdę nie jest to wielkie wyzwanie. Dla mnie numerem jeden jest Kreator CV Pracuj.pl, który jest nie tylko przejrzysty i intuicyjny, ale i jest dostępny zupełnie za darmo.

Kolejny plus? Znajdziecie tu serię wzorów i oficjalnych kolorów, rekomendowanych przez rekruterów. Czyli już na starcie dostajecie mega fachową bazę, którą tylko pod siebie personalizujecie. Kreator CV Pracuj.pl ma też tę zaletę, że jest zintegrowany z Waszym profilem. Błyskawicznie możecie więc edytować tu kolejne pozycje i generować kolejne dokumenty – w zależności od tego, na jakie ogłoszenie aktualnie odpowiadacie. Ale po kolei. Jak działa Kreator CV Pracuj.pl?

Macie tu trzy segmenty, które stopniowo wypełniacie:

1. DANE PODSTAWOWE

Tutaj podajecie swoje imię, nazwisko, numer telefonu i adres e-mail. Tylko tyle i aż tyle. Naprawdę, Wasz adres zamieszkania czy zameldowania mają niewielką wartość dla rekrutera – ważna jest co najwyżej miejscowość. Jeśli nie chcecie, nie musicie też dołączać swojego zdjęcia ani podawać daty urodzenia. Dlaczego? Bo o ile nie aplikujecie na stanowisko piłkarza czy supermodelki, to Wasz wiek ani wygląd nie będą mieć zwykle aż tak wielkiego znaczenia.

kreator CV darmowyAle uwaga: niektórym i tutaj udaje się umiejętnie wyłożyć. Podawanie adresu e-mail, zaczynającego się od słów buziaczek96, warszawskalala czy malami21, to naprawdę nie jest najszczęśliwszy pomysł…

Uważajcie też na śmieszkowanie. Mój znajomy napisał kiedyś w CV, że ma problemy ze wzrokiem, bo nie widzi siebie w pracy na etacie. Tyle, że on startował w naborze na kabareciarza i tam nie takie rzeczy uchodziły kandydatom płazem ;-) 

2. DOŚWIADCZENIE

Czyli Wasze być albo nie być. To ten punkt jest najważniejszy i to on przesądzi o tym, czy rekruter w ogóle weźmie Was pod uwagę. Czego nie wolno tu robić? Na pewno kłamać. Ale nie ma sensu też wymienianie całej litanii większych i mniejszych fuszek, jakimi zdarzyło się Wam w życiu parać. Wymieńcie tylko te prace, które miały rzeczywisty wpływ na Wasz rozwój i potwierdzają Wasze kompetencje. Wspomnijcie o pełnionych obowiązkach, podkreślcie sukcesy. Czy jeśli rozwoziliście pizzę albo gotowaliście w trzygwiazdkowym hotelu, to sprawdzicie się w roli szefa newsroomu? Szczerze mówiąc, nie wiem.

Podobnie z wykształceniem. Kreator CV standardowo o nie zapyta, ale to nie znaczy, że musicie wypisać tam Waszą historię począwszy od grupy muchomorków w przedszkolu. Zastanówcie się, czy dokładne informacje na temat ukończonej przez Wasz szkoły podstawowej mają jakiekolwiek znaczenie? Oczywiście, że nie.

Dla rekrutera ważne jest raczej tylko to, czy i jakie studia skończyliście. W CV jest też oddzielne miejsce, w którym możecie wypisać przebyte szkolenia i kursy i wymienić uzyskane certyfikaty. Słowem: dajcie tu wszystko, co przekona go, że jesteście stworzeni do tej właśnie pracy.

3. UMIEJĘTNOŚCI

I tutaj już nie wystarczą same fakty, potrzebna jest też odrobina wyobraźni. Spójrzcie na ofertę pracy, na jaką aplikujecie. Poznajcie listę obowiązków, jakie na Was czekają. Zastanówcie się, jakie kompetencje byłyby z punktu widzenia rekrutera najważniejsze. Ale tu także nie naginajcie faktów. Jeśli zwykle siedzicie cicho jak mysz pod miotłą, to nie piszcie, że Waszą mocną stroną jest przewodzenie w grupie, charyzma i temperament. Jeśli stanowisko wymaga twardych umiejętności i zdolności analitycznego myślenia, to nie piszcie, że na maturze dobrze poszła Wam analiza wierszy. Skupcie się na tym, czego się od Was oczekuje i zastanówcie się, czy rzeczywiście odpowiadacie tym wymaganiom. Jeśli tak – napiszcie, dlaczego tak myślicie.

kreator CV pracujTo także moment, w którym kreator CV zapyta o Wasze zainteresowania. Wiele osób podchodzi do tego pobłażliwie i wpisuje cokolwiek, nie wiedząc, jak wiele przez to traci. A przecież czasem ta odpowiedź może o wszystkim zaważyć! To, czym się interesujecie, naprawdę dużo mówi o Was i Waszym charakterze. Przecież jeśli gracie w kosza, to najpewniej umiecie pracować w zespole. A jeśli kręcą Was maratony, to jesteście konsekwentni i zdyscyplinowani. Ale uwaga: starajcie się pisać konkretnie. Czyli: maratony, a nie sport. Polskie kryminały, a nie literatura. Kuchnia śródziemnomorska, a nie gotowanie. 

Pamiętajcie też, że po raz kolejny obowiązuje święta zasada, że pod żadnym pozorem nie wolno Wam kłamać. Dlaczego? Ano dlatego, że ten punkt najłatwiej zweryfikować. Wyobraźcie sobie, że na fali popularności Remigiusza Mroza wpisujecie, że interesują Was jego książki. Brzmi spoko, nie? To teraz pomyślcie, jak odpowiecie na pytanie o to, za co lubicie lub nie lubicie Chyłki. Albo co sądzicie o zakończeniu „Kasacji”, skoro jedyna kasacja, jaką kojarzycie, dotyczyła Waszego sąsiada i jego roztrzaskanej fabii.

NAWET NAJLEPSZY KREATOR CV NIE ZROBI TEJ JEDNEJ RZECZY ZA CIEBIE

To znaczy: nie wyśle Twojego CV i nie zawalczy za Ciebie o Twoje nowe, fajniejsze życie. Serio. Kreator CV – choćby nie wiem, jak dobry – to tylko narzędzie, a nie czarodziejska różdżka. Dlatego to super, że poświęciłeś tych kilka/kilkanaście minut na uzupełnienie swojego życiorysu. To super, że dobrnąłeś do cudownego przycisku „Pobierz CV” i to super, że ten jakże dumny PDF zdobi teraz Twój pulpit. Ale to ledwie początek przygody.

Dlatego nie odkładaj tego na jutro ani na lepszy moment. Po prostu usiądź, uzupełnij i wyślij, bo całkiem możliwe, że Twoja nowa, wymarzona praca czeka na Ciebie znacznie bliżej niż za tymi siedmioma górami i siedmioma lasami, o których mówiły wszystkie znane Ci bajki ;-)


KREATOR CV – KLIK W LINK:

kreator CV pracuj


Wpis powstał we współpracy z pracuj.pl


Główna grafika: studiostoks/fotolia.com
Grafiki do tekstu: artinspiring/fotolia.com

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mama trzech

A pokażesz nam kiedyś swoje CV? <3

Gajuszka

Znam i korzystam, to wersja dla opornych czyli w sam raz dla mnie :D

Małgo

hahaha, kolega z wadą wzroku pewnie dostał tę pracę? :D