[Męskim okiem:] 4 rzeczy, których pragną mężczyźni. I dlaczego żadną z nich nie jest seks

Uwielbiam memy. Nie te zwykłe, takie grzeczne i poukładane, ale te bardziej wysublimowane. Tak jak Asia do obiadu ogląda „Dynastię”, tak ja przetrzepuję internet i oglądam memy, żeby wyczyścić sobie głowę i odpocząć od pracy. Nieustannie bawi mnie format mema pt. „czego pragną mężczyźni”. Wiecie, chodzi o ten typ, w którym domyślne pragnienia faceta są zobrazowane przez kobiecą postać z dużym biustem i jędrnym tyłkiem. Domyślne, bo w codziennym życiu facet nie jest memiczną seks-maszyną, która myśli tylko o jednym. I potrzebuje innych, mniej oczywistych bodźców. 

NIE TYLKO SEKS

Podobno facet myśli o seksie 19 razy na dobę. Odliczając godziny spędzone na śnie, wychodzi na to, że jest to zjawisko występujące częściej niż raz na godzinę. Jako członek grupy docelowej, muszę stwierdzić, że te badania można rozbić o kant wiecie czego. Jasne, wierzę, że nastolatek myśli o seksie zdecydowanie częściej. Jednak dojrzały facet w związku, zabiegany i zapracowany, sytuuje się zwykle sporo dalej od tej normy. 

Pierwsza lekcja brzmi zatem: nie, faceci nie myślą ciągle o seksie. Nie myślą o nim też aż tak często, jak dowodzą jakieś dziwne liczby z portali. A co więcej, to nie jest jedyna rzecz, która jest im potrzebna do emocjonalnej egzystencji. Serio.

Jeśli gdzieś wyczytacie, że faceta da się utrzymać w jakiejkolwiek dłuższej i poważniejszej relacji seksem, to zmieńcie źródła. Albo pogońcie ludzi, którzy Wam to opowiadają. Oczywiście, istnieje coś takiego, jak przywiązanie przez seks, ale ono kończy się tam, gdzie kończą się emocje, a zaczynają uczucia. 

A zatem: czego pragną mężczyźni tak najzwyczajniej w świecie,  jeśli nie osławionego seksu? Pozwólcie, że wyłożę Wam moją teorię. 


CZEGO PRAGNĄ MĘŻCZYŹNI? 4 PODSTAWOWE PUNKTY:


1. ZROZUMIENIE

Tak, mężczyźni naprawdę chcą zrozumienia. Bycie rozumianym to podstawa egzystencji każdego z nas. W życiu mamy jakieś cele, jakieś przekonania, jakiś kodeks wartości, którym się kierujemy. W języku angielskim ma to ładną nazwę „mindset” czyli nasz sposób myślenia. Oczywiście nie każdy musi się z nim zgadzać, ale chcielibyśmy, aby każdy go szanował. Bo nie da się żyć tak, aby każdemu nasz mindset pasował. Zwyczajnie, to nie jest realne. 

Dlatego domyślnie liczymy, że nasze wartości będą rozumiane w miejscach, które wydają nam się najbezpieczniejsze. Najpierw wśród rodziny. A potem w relacji z partnerką. Chcemy być rozumiani na wielu płaszczyznach. Od poglądowych, po zwykłe drobiazgi. Czasem chcemy dyskutować i bić się na argumenty w sprawach ważnych, innym razem zwyczajnie pogadać o pierdołach, powiedzieć, co myślimy i posłuchać o tym opinii. Ale prawdziwej opinii, odnoszącej się do tematu, a nie zdawkowego „no, w sumie”. Prawdziwie zrozumienie to nie tylko zdolność przetworzenia tego, co się usłyszało, ale aktywne uczestniczenie w tym toku myślowym.

Zrozumienie ma bardzo szeroką płaszczyznę. Rozumieć się trzeba w wielu aspektach. Moim zdaniem to jest to, czego pragną mężczyźni w absolutnie pierwszej kolejności. Bo nikt nie chce być w relacji, w której najbliższa osoba go nie rozumie lub nawet nie zadaje sobie tego trudu, aby w ogóle spróbować.

2. AKCEPTACJA

Naturalne następstwo zrozumienia. Ustaliliśmy już, że nie da się dogodzić wszystkim. I tutaj nie ma wyjątków. Nie znam par, które byłyby do siebie dopasowane w 100 procentach. Takich, co to we wszystkim się zgadzają, o nic się nigdy nie kłócą. Mają dokładnie takie same poglądy, takie same zainteresowania i takie same codzienne grafiki. Tarć nie ma tylko tam, gdzie jedna strona w związku jest zupełnie wyprana z własnej woli, własnego zdania. Jest tylko wydmuszką i wierną kopią drugiej połowy. 

Wierzę jednak, że w zdrowym związku różnice się pojawiają. I to na każdym poziomie. Od tych błahych, po bardziej poważne. To zupełnie normalne. Różnimy się od Was, tak jak Wy od nas. I to naturalne, że nie jesteśmy doskonali, że musimy się ścierać. Że na pewnym poziomie, każdego dnia się wzajemnie czymś irytujemy, coś nam nie odpowiada. Coś byśmy zmienili. I im dalej w las, tym więcej drzew. To nie tak, że ich tam wcześniej nie było. Ich zwyczajnie nie widać ze skraju lasu, jakim jest związek na samym początku.

Nie wiem, ile razy słyszałem, że facet w związku się zmienił. Że nie jest już taki jak kiedyś. Fakt, ludzie się zmieniają. Ale nie w związku, a z wiekiem. To się nazywa dojrzewanie. Nawet w podstawówce uczą, że mężczyzna dorasta później. Emocjonalnie powiedziałbym, że nawet bardzo późno. I ten fakt często jest łączony z wejściem w poważniejszą relację. 

A więc, pamiętajcie – tarcia są naturalne, zmiany są naturalne. Ale są rzeczy, przy których każdy facet powie basta. Są rzeczy, których zwyczajnie wymagamy od życia, bo są dla nas ważne. Rzeczy, których nie chcemy zmieniać. Nie musi to być coś wielkiego, czasem to drobiazg. Ale dla nas liczy się gest. Gest tego, że ktoś akceptuje, to że nie spełniamy jego pierwotnych oczekiwań. Że akceptuje nasze inne zdanie, nasze nawyki, nasze ułomności. Że akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. I nie dąży do ciągłej zmiany w kogoś, kim nie chcemy być.

3. SZCZEROŚĆ

To dziwne, że trzeba to pisać. Bo szczerość powinna być domyślnym ustawieniem każdego związku. Tak, jak domyślna w Windowsie jest tapeta na ekranie powitalnym. I nie myślcie, że tylko kobieta oczekuje szczerości, bo facet z założenia to świnia. Nie mówię też tutaj o szczerości grubego kalibru, braku flirtów na boku czy innych patologicznych odchyłach. 

Mowa o takiej zwykłej, prozaicznej szczerości na co dzień. Skoro jesteśmy w związku z odpowiednią kobietą, to zakładamy, że ta jest z nami szczera, ma dobre intencje. To, czego często nam brakuje, to ta szczerość codzienności. Kobiety niestety mają taką dziwną cechę, że potrafią ukrywać różne emocje, zamiast je zero-jedynkowo pokazać. No kto nie zna typowego „O co Ci chodzi? O nic, domyśl się”. W życiu domyślać można się nadzienia w pierogach, a nie pretensji drugiej połowy. Uwierzcie, nam lepiej się żyje, jeśli o naszych błędach mówi nam się prosto z mostu. Nie owija w bawełnę, nie milczy, nie każe domyślać, nie wypomina tego po miesiącu. To zwykle nie działa, albo działa bardzo źle. 

4. SWOBODA

Swoboda może mieć wiele postaci. I niezależnie od tego, jaką formę przyjmie, zwykle nie jest wycelowana przeciwko Tobie. Facet, jak każdy, czasem potrzebuje chwili dla siebie. Czasem chce spędzić czas z kumplami, czasem pójść sam do kina, a innym razem usiąść pod parasolem i zwyczajnie tępo patrzeć się w niebo. 

Czy jest w tym coś złego? Nie. Bo każdy czasem potrzebuje przestrzeni dla siebie. Bez partnerki, bez rodziny. Bez tego, czym otacza się na co dzień. Tu nie ma drugiego dna. Chociaż często potraficie go szukać. Zupełnie niepotrzebnie. 

Wiecie, co jest najciekawsze? Swoboda w związku to pochodna trzech poprzednich punktów. Zdrowa swoboda, taka która nie wywołuje złych emocji, jest następstwem szczerego postawienia sprawy, zrozumienia i akceptacji tej sytuacji. Proste, prawda?

CO Z TYM SEKSEM?

Przed publikacją przeczytałem ten tekst jeszcze raz. To zabawne, jak bardzo z kolejnymi akapitami odjeżdża wizja seksu jako podstawowego pragnienia każdego faceta. I jak bardzo smutne życie muszą mieć mężczyźni, którzy kierują się takimi spłaszczonymi wartościami. A jeśli mi nie wierzycie i chcecie dowiedzieć się, czego pragną mężczyźni, z którymi aktualnie jesteście, to… zapytajcie ich o to. To najprostszy sposób.

Osobiście nie wierzę, że związki oparte wyłącznie na seksie mają szansę sprawdzić się na dłuższą metę. Nawet, jeśli ten seks jest tak epicki, że tapeta na ścianach odchodzi z zazdrości. Wierzę natomiast, że związki oparte na zrozumieniu, akceptacji, szczerości i swobodzie są najszczęśliwszymi związkami. Nie tylko dla facetów, dla kobiet także. Bo w związku obie strony muszą być szczęśliwe. Pragnienia obojga partnerów muszą być zaspokojone. A seks? Błagam. Pewnie, że jest ważny i musi być obecny, jednak o wiele ważniejsze są te aspekty relacji, które Wam dziś wypunktowałem. Seks to nie tort. W szczęśliwym związku seks to wisienka na torcie.

Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
pudersypki

Ciekawy wpis:) Podoba mi się prostolinijność i szczerość w przekazie. Kurde trochę mnie to kłuje i napiszę: właśnie to o czym piszesz dawałam mojemu byłemu plus jestem typem kobiety mówiącej prosto z mostu, bez domyśl się i udawania. Myślę, że nie było nam dane być razem i on pewnie nie chciał tego ode mnie. Pozostaje mieć optymistyczne patrzenie na przyszłość, może kiedyś trafi się taki, który mnie zaakceptuje w całości?

Szczera Prawda

A wlasnie, ze mezczyzni potrzebuja seksu, jezeli nie w czystej postaci, to pewnej kokieterii, zalotnosci. Stalego napedzania sie wzajemnie. Zaskakiwania, spelniania wzajemnych zachcianek, potrzeb. Zrozumienie, szczerosc, zaufanie – to wszystko o czym piszesz, powinien odwzorowywac dobry seks. Od zrozumienia i tolerowania wszystkich niedoskonalosci problemy odsuwane sa na pozniejsza godzine. Przychodzi ped zycia codziennego, coraz wieksze wzajmne oczekiwania, pozniej rozczarowania. Bez odreagowania, tej innej rozmowy – seksu, nie spoisz zwiazku. Kto tego nie rozumie, nie rozumie faceta. Problem w tym, ze mezczyzni na poziomie nie chca o tym mowic, zeby nie posadzac ich o plytkie myslenie. Fizycznosc byla, jest i bedzie.… Czytaj więcej »

Marek Kochanowski

Prosto w punkt!

Sandra32raz

Dokładnie, to jest zapisane w dna, pierwotny instynkt, który determinuje przedłużanie gatunku, seks jest ważny I jest zwieńczeniem pewnej nieodzowne roli faceta :D

Kakao

No dobra, a co jak facet chce w kakao, a ona nie i tak kilka lat?

Monika

Wszystko fajnie. Tylko, że dobry sex stanowi 5% związku, a zły sex 95%…. To tak apropo tortu i wisienki.

Ximmy

Kochana, czas na zmianę partnera. Odwrotne proporcje..

Sandra32raz

True story. Dobry seks fajnie że jest, a taki do którego się musisz zmuszać + różnica temperamentu to katastrofa