Jakim cudem mój Paweł roztrzaskał 3 telefony? Plus szybki sposób, żeby zgarnąć coś dla siebie!

Dla niewtajemniczonych – Paweł to mój mąż, nie dziecko. A wolę to dodać, bo o ile nie ma nic dziwnego w tym, jak trzylatek przez swoje gapiostwo załatwi nam ukochany telefon, o tyle dorosły facet, któremu zdarza się to notorycznie, to już nie lada zagadka. I nie, ani razu nie spadł mu na ten telefon meteor ani nie wydarzyło się nic równie spektakularnego, co by te kolejne katastrofy jakkolwiek usprawiedliwiało. Ot, tu jeden mu wypadł na chodnik, jak wsiadał do auta, to inny w markecie na płytki, kiedy schylał się po owoce. Historii trzeciego żadne z nas dzisiaj już nie pamięta. Efekt? Zmasakrowane wyświetlacze i popękane obudowy, którymi śmiało można było pociąć sobie palce.

Czy nie próbowaliśmy środków ochronnych? Ależ oczywiście, że tak! Sęk w tym, że większość pokrowców jest albo brzydka, albo gruba, a do tego paskudnie się brudzi, co – zwłaszcza dzisiaj – jest średnio higieniczne. Z kolei te szkła hartowane, które wielokrotnie mocował, szybko zaczynały się odklejać i odstawać, utrudniając użytkowanie i zbierając kolejny brud. A do tego prędzej czy później tak samo pękały. Próbowaliście zrobić cokolwiek na iPhonie’ie z pękniętym szkłem? Nie jest to miłe uczucie.

Dlatego dziś mam dla Was gadżet, który powinien Was uchronić przed podobnymi przygodami. A także dwa inne, które czynią życie łatwiejszym i przyjemniejszym! Do tego na końcu wpisu znajdziecie bajecznie prosty konkurs, dzięki któremu sami będziecie mogli wypróbować te produkty u siebie!


KIEDY NAJCHĘTNIEJ ZAWINĘŁABYŚ TEN TELEFON W FOLIĘ BĄBELKOWĄ

Wiecie, co powiedziałam, kiedy Paweł roztrzaskał w drobny mak swojego pierwszego iPhone’a? Że widocznie na biednego nie trafiło, bo gdyby go nie było stać na takie atrakcje, to bardziej by jednak uważał. Po czym w ciągu tygodnia upuściłam własnego iPhone’a na płytki w naszej kuchni i to cud, że wyszedł z tego bez większego szwanku, a chwilę później nasz dwuletni wtedy Staszek trzasnął mi nim o brzeg wielkiego, ciężkiego talerza i niestety – pęknięcia poszły na cały róg ekranu. Czy mogłam bardziej uważać? Na pewno. Tyle, że czasem się nie da. Nie nad każdym odruchem jesteśmy w stanie zapanować, nie wszystko możemy schować na 2 metrach wysokości, daleko od dziecka. A już na pewno nie możemy tego zrobić z telefonem, którego non stop się używa. Czy to zawodowo, czy zwyczajnie – prywatnie.

Dlatego zamiast się oburzać czy śmiać, że owinę nam te telefony w folię bąbelkową, a podłogi wyłożę gąbką, zaczęłam szukać bardziej wygodnych rozwiązań. I szczerze? To był niewypał za niewypałem. Szkło hartowane jest dla mnie za grube, pokrowce – czy te zamykane, czy nie – tym bardziej. Dlatego kiedy napisała do mnie firma 3mk Protection z pytaniem o przetestowanie ich akcesoriów, najpierw byłam sceptyczna. Ale weszłam na ich stronę, totalnie zakochałam się w ich pięknych etui, które Wam zaraz pokażę (i które też będą do wygrania!), po czym zamówiłam kilka produktów i… zadziała się magia!

A żeby nie było, że zmyślam – niżej 3 poprzednie telefony Pawła :D


CZY WIESZ, CO TAK WŁAŚCIWIE LĄDUJE NA TWOIM TELEFONIE?

Zacznijmy od tego, że nieważne, jak często myjesz czy dezynfekujesz ręce. Co chwilę czegoś nimi dotykasz. Klamek, poręczy, kierownicy, produktów w sklepach, przycisków do wind. Za każdym razem, kiedy sięgasz po telefon, przenosisz te zarazki na niego. A wystarczy folia SilverProtection+ od 3mk, która jest totalnie antymikrobowa. Co to oznacza w praktyce? Że zabija aż 99 procent bakterii, wirusów, grzybów i pleśni! Tylko żeby nikt nie pomyślał, że to jakiś super sposób na koronawirusa – co to, to nie ;-) Natomiast ta folia to świetny sposób na utrzymanie higieny urządzenia. A do tego jest krystalicznie przejrzysta i niewidoczna, dzięki czemu momentalnie zapomina się o tym, że ona w ogóle tam jest! Co więcej, wzmacnia ekran aż o 400 procent. A taki to wynik naprawdę robi wrażenie! Zwłaszcza jak na folie ochronne.

Czy to oznacza, że teraz będziecie mogli grać w tenisa Waszymi telefonami? Albo tłuc nimi kotlety na niedzielne obiady? No też bez przesady ;-) Natomiast ta folia minimalizuje ryzyko strat. A montuje się ją ekspresowo. Macie do tego żel montażowy, absolutnie bezpieczny dla telefonu, po prostu przyklejacie i już. I – uwaga – folia jest naprawdę miła w dotyku i super wygodna w użyciu! Nie hamuje ruchów palca, nie jest w żaden sposób tępa, nie wpływa na jakość użytkowania urządzenia. Do tego jest też kompatybilna z ich etui, a gołym okiem jej właściwie nie widać!

Folia jest do kupienia pod tym linkiem

3mk 3mk


PIĘKNE ETUI NA TELEFON OD 3MK: CHRONI, ALE I ZDOBI

Nie wiem, jakie macie doświadczenia, jeśli chodzi o etui na telefon – ja przez większość życia zapierałam się, że żadnego nie chcę. Pękłam dopiero przy ostatnim telefonie – dokładnie wtedy, kiedy pękła i jego szybka. Kupiłam wtedy pierwsze etui, które mi się podobało – z kotką Karla Lagerfelda, które po potrząśnięciu… obłędnie skrzyło się brokatem! Do dziś je zresztą uwielbiam, tylko minusy ma co najmniej dwa. Po pierwsze, jest tak grube, że telefon jest w nim jeszcze większy i nie mieści mi się do żadnej małej torebki. A po drugie, kiepsko przylega, przez co łapie wszelkie okruchy i brud. No nie wygląda to ani estetycznie, ani higienicznie. A etui od 3mk zakochałam się z kolei dwa razy: raz, jak zobaczyłam wzory na stronie, a drugi, jak przyszło zamówienie. Ta faktura, wykonanie, ten design – no i cena! 39,90 zł? To kotka była 3x droższa!

Do tego ich etui są odporne na uderzenia i wstrząsy, mają trwały i nietoksyczny nadruk, chronią nawet przy upadkach z wysoka i świetnie przylegają do telefonu! Plus są naprawdę zgrabne, przez co nie powiększają telefonu o kolejny rozmiar. No i ogromny plus za wybór modeli – bo że da się kupić ładny, kobiecy wzór, to wiadomo. Ale o te bardziej neutralne czy „męskie”, to na rynku raczej ciężko. Tu z kolei macie do wyboru masę genialnych grafik, wykonanych przez projektantów! Zapomnijcie o byle jakich nadrukach z Ali. Te grafiki są piękne, unikatowe i w naprawdę dobrym guście.

Ogromny wybór etui znajdziecie pod tym linkiem

3MK

3mk 3mk

3mk

3mk etui

3mk


I NIKT CIĘ JUŻ NIE BĘDZIE PODGLĄDAŁ

A na koniec wynalazek, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, a który pozwala zabezpieczyć to, co mamy aktualnie na ekranie laptopa. Tym wynalazkiem jest filtr prywatyzujący, który nakładacie na ekran i nie musicie przejmować się ciekawskimi spojrzeniami innych. Czy to współpracowników, czy współpasażerów w komunikacji publicznej. Jak to działa? Folia rozmywa i przyciemnia obraz, oglądany pod kątem. A to oznacza, że wyświetlacz widzi wyłącznie osoba, która siedzi naprzeciw monitora, czyli w tym wypadku – ja! Do tego nakładka jest dwustronna i do wyboru mamy dwie opcje. Ta błyszcząca pozwala uzyskać maksymalną prywatność, tworząc efekt lustra. Z kolei ta matowa redukuje odbicie światła i odciski palców. Sami decydujecie, która jest Wam bardziej potrzebna!

Dodatkowy plus używania folii jest taki, że zawiera ona filtr, redukujący emisję szkodliwego dla oczu niebieskiego światła. I to aż o 55 procent! Uprzedzając ewentualne pytania co do wszystkich tych akcesoriów: czy można kupić je taniej? Choćby na AliExpress? Pewnie można. Natomiast sama nigdy bym się na to nie zdecydowała. Raz, że w 3mk mają naprawdę fajne i niskie ceny. Dwa, że kupując ich produkty wspieracie polską firmę. A trzy, że tam, gdzie w grę wchodzi używanie sprzętów, które się zarówno podłącza do prądu, jak i trzyma blisko ciała (czy to przy twarzy w trakcie rozmowy, czy choćby w kieszeni), nie miałabym odwagi ryzykować. Poza tym za nimi stoi akurat nie tylko 15 lat doświadczenia, ale i badania, patenty i certyfikaty, dzięki którym macie pewność, że dostajecie dobre i – co ważne – w pełni bezpieczne produkty. A do tego naprawdę pomocne i – w przypadku etui – przepiękne! ♥

Filtr prywatyzujący jest do kupienia pod tym linkiem

3mk folia ochronna na laptopa folia prywatyzacyjna folia prywatyzacyjna 3mk


KONKURS DLA WAS!

A na koniec to, co lubicie najbardziej, czyli… konkurs! Banalnie prosty, a wygrywa aż 5 osób! Dla każdej z nich przewidziany jest zestaw prezentowy, w skład którego wchodzi zarówno wybrane przez Was etui, jak i folia ochronna od 3mk! Żeby wziąć udział w zabawie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Jaka była Twoja największa „telefonowa” wpadka? Telefon zostawiony w kinie albo taksówce, sms wysłany nie pod ten numer, a może bolesne utopienie go w jeziorze? Czekamy na Wasze historie!

Odpowiedzi wpisujcie tutaj, w komentarzach pod tym wpisem, do 10 listopada do północy. A do 15 listopada podamy wyniki!

POWODZENIA!


WYNIKI KONKURSU

O matko! Tylu znakomitych odpowiedzi dawno już nie widziałam! Czasem było śmieszno, czasem było straszno, ale zawsze tak kreatywnie, że szczerze żałuję, że nie mam więcej nagród do rozdania! Niemniej, dzisiejszy konkurs wygrywają:

Natalia – za bycie bohaterem mimo braku peleryny

Patrycja – za gościa z wąsem, całego na biało

Ania Piwowarczyk – za urocze wpadki z mężczyznami

Kasia M – za wcielenie w życie hasła „kobiety na drabiny”

Basia – za pokonanie 2 km w 6 minut

Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję! Napiszcie do mnie proszę wiadomości na adres: joanna.pachla@gmail.com, a powiem Wam, co dalej!

3mk3mk

Partnerem wpisu jest firma 3mk

Subscribe
Powiadom o
guest
215 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Tess

Kino. Toaleta. Telefon w tylnej kieszeni spodni. I oczywiście totalna amnezja. Scenariusz chyba wiadomy. Przy zdejmowaniu spodni telefon wpadł do sedesu. Mało tego, nie zauważyłam tego i po skorzystaniu z toalety, spuściłam wodę 🤦‍♀️ Popłynął. Z siłą wodospadu🙈

Patrycja

O matko,mam identyczną historię i byłam pewna,że opiszę ją i okaże się,że to najbardziej przypałowa sytuacja 😂No cóż,ominie mnie udział w konkursie niemniej jednak życzę powodzenia i naprawdę myślę,że ta sytuacja jest najlepsza !😂 Szczególnie pamiętam swoją minę,gdy spłukałam ten telefon…

Tess

Mina wiadoma ;) Pozdrawiam :)

Łucja

Ok

Barbara

Usiadłam na swoim telefonie podczas rozmowy z kuzynką o sprawach dojrzewania i przypadkiem zadzwoniłam do jej taty swoim tyłkiem😂

Karolina

Zawsze rozwalałam telefony. Wszystkie. Aż kupiłam Motorolę. Dwa lata, milion upadków i ani śladu. Wszystkim mówiłam, że niezniszczona. Przetrwała nawet kąpiel w toalecie, kiedy wypadła mi z kieszeni! Aż nastał pewien październikowy piątek. Zaspałam na autobus do pracy, a drugi był za półtorej godziny. Wstąpiłam do jedynej czynnej kawiarni i kupiłam kawę i ciastko, żeby przeczekać. Pani podje moje zamówienie i mówi, że covid i mam jeść na zewnątrz, na leżaku. Na zewnątrz 13 stopni i wiatr, ale nie poddaję się i próbuję usiąść. Oczywiście wylewam kawę 😂. Zasiedziałam się i kiedy biegłam na kolejny autobus telefon wypadł i uderzył… Czytaj więcej »