„Ładna z mordki, reszta prosiakowata”. Ponad 100 wyznań kobiet, które upokorzono z powodu ich wagi

Kilka dni temu napisałam Wam tekst o tym, że kiedyś ważyłam ponad 20 kg więcej niż dzisiaj. Wasz odzew przeszedł wtedy moje najśmielsze oczekiwania. Tylko w pierwszą dobę od publikacji przeczytało go niemal 30 tysięcy ludzi, a kolejne osoby zaczęły wysyłać mi swoje historie. Wtedy na swoim profilu na Instagramie postanowiłam zapytać o komentarze na temat wagi, jakie zdarzyło im się usłyszeć. Niżej publikuję ponad 100 z nich. I po raz kolejny okazuje się, że ludzkie okrucieństwo nie zna żadnych granic.


JAKI NAJGORSZY KOMENTARZ USŁYSZAŁEŚ/USŁYSZAŁAŚ?


Jesteś leniwa i nie masz samozaparcia, dlatego nie możesz schudnąć po ciąży – moja mama.


Zbadam Panią, gdy Pani schudnie 20 kg, teraz proszę wyjść. Od lekarza-ginekologa.


Kilka dni po CC: już jesteś w ciąży z drugim?


Kiedyś byłaś taka kobieca, teraz zrobiłaś się po prostu gruba.


Rozmowa o akceptacji ciała: nie możesz schudnąć, a potem się zaakceptować?


Ślub? Przecież wyglądasz jak beczka.


Ze swoją wagą nigdy nie zajdzie Pani w ciążę – były ginekolog. Zaszłam i już nawet urodziłam.


Tylko w ciążę teraz nie zachodź, bo pękniesz.


Wyglądasz jak księżyc w pełni.


Od partnera, że nie uprawiamy seksu, bo przytyłam.


Uważaj, żeby szpilki pod Tobą nie pękły.


Spasłaś się jak świnia.


Miałam 14 lat i zachętę od dziadka – 5 tys. zł nagrody za schudnięcie…


Ale do ślubu to planujesz jeszcze schudnąć, tak?


Chce mi się płakać, jak na Ciebie patrzę. Od matki.


Od rodziny: że może czas zacząć mniej jeść. Pierwszy taki tekst padł, jak miałam 9 lat.


Asia, gdzie zniknęły Twoje kostki u stóp? Miałam może z 10 lat, do dziś pamiętam.


Twarz masz super, ale ciało do poprawki.


Kto Cię zechce taką grubą.


Mamy suknie ślubne tylko w normalnych rozmiarach…


Na osoby grube nie robi się ładnych sukien, bo i tak już im nic nie pomoże.


Niedługo będzie łatwiej Cię przeskoczyć niż obejść.


Że jestem baleronem.


Jeszcze trochę i się w drzwiach nie zmieścisz.


Nie chcę mieć dziewczyny grubaski.


O, idzie Ania, Damian i Sumo.


Jak Ty się mogłaś do takiego stanu doprowadzić? Mąż po porodzie, już były.


Tata: Tobie już chyba wystarczy? Jak otworzyłam szafkę ze słodyczami, miałam z 15 lat.


U ginekologa: chudych się lepiej bada.


Tydzień po porodzie: ale taka gruba to Ty chyba nie zostaniesz?


Endokrynolog do mnie: taka młoda, a brzuch tak ohydnie rozlany.


Od szkolnej pielęgniarki: ale trochę to by pasowało zrzucić, co?


Cytat w moją stronę: Ja, gdybym ważyła 70 kg, to bym się chyba zabiła”.


Zapuściłaś się.


Jak ma się większy brzuch niż cycki, to znak, że pora coś z tym zrobić. Tata.


Czy kiedyś będziesz taka jak kiedyś?


Spasłaś się, bo Ci się nie chce dupy ruszyć (3-5h siłowni tygodniowo + Hashimoto).


Tobie nie zaszkodzi, jak nie zjesz obiadu.


Zaraz spadochron będziesz miała kupić na dupę zamiast majtek.


Od partnera: jak będziesz ważyć więcej jak 90 kg, to się rozstaniemy.


Dwa dni po porodzie teściowa: a co Ty nadal taka gruba, masz tam drugie dziecko?


Schudnij. Musisz być laska dla swojego męża.


Musiałam zrobić rezonans. Pielęgniarki szeptały, że taka słonica rozwali aparat.


Ty to masz spust.


Lekarz: była pani w ciąży? Nie? To czemu ma pani takie brzydkie ciało?


Że tak nie powinna wyglądać kobieta.


Że jestem obrzydliwa i robię sama z siebie potwora.


Będąc w ciąży: Pani otyłość zabija to dziecko. Do cesarki z taką masą będą dwie asystentki.


Żresz te bułki i dlatego tak wyglądasz.


Teściowa: zadbałabyś o siebie, bo się rozlewasz na kanapie.


„Jezu, weź się za siebie” – od mamy. Miałam wtedy 10 lat.


A zmieścisz się w futrynę?


Ty to chyba lubisz sobie zjeść.


Przeleć się, ruch Ci nie zaszkodzi.


Gdy byłam nastolatką, ojciec mówił na mnie tucznik.


Od cioci: masz zamiar być taka gruba na swoim ślubie?


Mąż się z Tobą nie wstydzi pokazywać?


Nie jestem w szoku, że mąż Cię zdradzał, spójrz na siebie. Ex przyjaciółka.


Jak na dziewczynę, to jesteś za gruba.


Że wyglądam jak kolos na glinianych nogach.


Może przestań już jeść.


Nikt Cię nie pokocha, jak nie schudniesz.


Jak bolą panią biodra, to proszę schudnąć i nie marnować czasu lekarzy. Miałam 15 lat.


Kiedyś zabijesz kogoś tą wielką dupą. Od ojca mojego syna.


Sosiku do ziemniaczków do mogłabyś sobie odpuścić.


Od byłego usłyszałam, że mu nie staje, bo widzi mój duży brzuch. Nosiłam wtedy rozmiar 38.


Ale Ci się sadło wylewa.


Jesteś w ciąży? Nie? A powinnaś z takim brzuchem.


Dwa dni po porodzie, mój tata: ale brzuch to Ci został. Ważyłam 56 kg…


Pierwsza wizyta u ginekologa, miałam 16 lat: jesteś za gruba, nie dasz rady usiąść na tym fotelu.


Oświadczę Ci się, jak schudniesz.


U ginekologa, że jestem za gruba i po co mnie badać.


Będziesz się nienawidzić, że byłaś taka gruba na własnym ślubie.


Jak tak dalej będziesz wyglądać, to na pewno mąż Cię zostawi.


Gratulacje, że jestem w ciąży, a nie byłam.


Że jestem w ciąży i prawdopodobnie z bliźniakami.


Znowu masz wielką dupę, a już wyglądałaś tak ładnie.


Od lekarza ds. metabolizmu: nie oszukujmy się, jest pani gruba, bo leniwa.


Kto pozwolił Ci się tak zapuścić… Przestałaś w ogóle dbać o wygląd.


Że zostanę sama i nikt mnie nie będzie chciał.


Zaraz będziesz szersza niż wyższa.


Za każdym razem, jak widzę się z mamą: widziałaś się w lustrze?


W podstawówce usłyszałam, że jestem trzydrzwiową szafą. Pamiętam o tym po 20 latach.


Wielkość Twojego tyłka nie mieści się już w granicach mojej tolerancji.


Gdybyś była szczuplejsza, to na pewno bylibyśmy razem.


Nie mierz tego, i tak w to nie wejdziesz.


Wrócisz do pracy po macierzyńskim, to może schudniesz. Nie będziesz miała czasu tyle jeść.


Coś Ty ze sobą zrobiła, spasłaś się, nie chcę więcej słyszeć od kogokolwiek, że mam taką grubą córkę, zrób coś!


Od mamy: masz prawie taki brzuch jak ja, a ja mam ponad 50 lat!


Zrobiłbym Ci zdjęcie, ale nie obejmie Cię mój obiektyw.


Buzię masz ładną, tylko jakbyś trochę schudła…


Masz taki brzuch, w ciąży jesteś?


Gdybym była chudsza, to byłabym dobrym materiałem na partnerkę.


Kawał ubitej baby z Ciebie. Kruszynką to Ty nie jesteś.


Że jestem zbyt pewna siebie jak na osobę z taką masą.


Żebym przestała tyle jeść.


Nie byłoby Ci tak gorąco, gdybyś nie była taka gruba.


Że kobiety w obozach koncentracyjnych nie miały takich problemów, bo nie żarły.


Usłyszałam, że jestem za gruba, a on woli chudsze.


Od rodziców, kiedy byłam nastolatką (nie byłam gruba): jedz, jedz, niech Ci dupa rośnie.


Wieloryb, zaniedbałaś się, nie mogłabyś pracować w cukierni, bo byś wszystko zjadła.


Dziewczyna w tv miała tak samo grube nogi jak Ty i poddała się odsysaniu tłuszczu.


Może jeszcze kiedyś będziesz wyglądać normalnie.


Nie uważasz, że trzeba by było się za siebie wziąć?


Schudnij, bo jak umrzesz, to ciężko będzie nieść trumnę.


Gruba, tłusta świnia. Pasztet, nie kobieta.


Z ryja dobra dupa, ale reszta…


Wujek: zobaczysz, nikt Cię nie będzie chciał ruch*ć.


Ale Ty lubisz jeść.


Na końcówce ciąży od narzeczonego: ale jesteś wielka, jak urodzisz, to schudniesz, nie?


Dziadek: wiesz, bo są takie obozy dla osób takich jak Ty, z babcią możemy Ci pomóc.


Jako dziecko, chodząc na basen, od mamy, że wyglądam jak foka.


Tobie już wystarczy i tak dobrze wyglądasz.


Te uda to masz takie konkretne.


Na porodówce, od głównej położnej: ale Pani się upasła!


Kiedy powiedziałam, że boję się, że mnie ktoś zgwałci, jak będę wracać do domu: że ja nie mam się czego bać.


Ładna jesteś. Szkoda, że taka gruba.


Od lekarza: jest Pani tak gruba, że nie będzie Pani miała dzieci.


Beczka. Wyglądasz jak beczka.


W sklepie z ciuchami: Pani nic tu dla siebie nie znajdzie, mamy tylko normalne rozmiary.


Tydzień po porodzie: a Ty już urodziłaś? Bo po brzuchu to nie widać.


Od chłopaka, który mi się wtedy podobał: fajna jesteś, ale gruba.


Masz dupę jak szafa trzydrzwiowa.


Usłyszałam że wolałby wsadzić ch*ja w blender, niż spotykać się z taką tłustą świnią.


Wszystko Ci się wylewa, to obrzydliwe.


Jesteś zalana tłuszczem.


Od ojca: czy Ty się widziałaś w lustrze?


Wyglądasz, jakbyś była spuchnięta.


W wieku 20 lat będziesz jeździć na wózku inwalidzkim. Od ojca, miałam 9 lat.


Gdybym była chudsza i ładniejsza, to by mnie nie zdradził.


Lodówkę to Ci trzeba na kłódkę zamknąć.


Przy szefie i pracownikach koleżanka powiedziała mi, że chyba najwyższy czas schudnąć.


Zasłaniasz mi cały świat, możesz się przesunąć?


Gdybyś chudła, każdy chłopak byłby Twój.


Dlaczego Ty się tak roztyłaś?


Te wszystkie problemy znikną, jak pani schudnie. Od ginekolożki.


Nie pie*dol, że to od chorób. Po prostu żresz jak świnia.


Nie skacz, bo się ziemia trzęsie. Usłyszałam od chłopaka, który mi się podobał.


Przejeżdżając przez miejscowość Grubno, od ojca: o, znalazłem Twoje miejsce na Ziemi.


Ładna z mordki, reszta prosiakowata.


Może Pani zachorowała na PCOS, bo Pani jest gruba, a nie przytyła przez PCOS. Od ginekologa.


Z takim ciałem nie powinno się nosić bikini.


Mama: schudłabyś trochę, bo Cię mąż zostawi albo znajdzie sobie kochankę.


Że to dlatego mój mąż się ze mną rozwiódł.


Jak dziewczyna w Twoim wieku może tak wyglądać?!


Zrobiłabyś coś, bo Ci się ulewa wszędzie. Tylko żresz i żresz.


To byłaby tragedia, gdybyś taka gruba zaszła w ciążę – od matki, po poronieniu…


Ginekolog: zabraniam Pani mieć dziecka, bo stanowi Pani dla niego zagrożenie z tą wagą.


Jak nas zaatakuje pies, to na spokojnie będę mogła odejść, trochę mu zejdzie, zanim Cię zje.


Na randce: masz ładną tylko twarz, sorry.


Mogłabyś schudnąć, bo Cię mąż zdradzi.


Wyglądasz jak Godzilla, tylko świadek na weselu będzie od Ciebie grubszy…


Jeszcze trochę schudniesz i będziesz piękną dziewczyną.


Dziecko, co się z Tobą stało?


Wyglądasz jak ludzik Michelin…


Przynosisz wstyd rodzinie.


Po strajku nauczycieli: chyba nie zbiedniałaś, bo dobrze wyglądasz.


Że jestem za gruba dla mojego partnera. Słowa jego rodziny.


Ta bluzka naciągnięta na Tobie jak plandeka na żuka.


Ale przy*ebałaś.


Ciebie to nawet nikt zgwałcić nie będzie chciał.


Masz łydki i uda grubsze niż u zawodowych piłkarzy.


Mam nogi jak słupy pod piekłem.


Teściowa: że teraz muszę jeść już tylko witaminki dla mojej słoninki.


Seks z Tobą jest ciężki – dosłownie i w przenośni. Od prawie byłego męża…


Życzenia przy stole wigilijnym: no i żebyś w końcu schudła.


Przeczytaj też: Wyzwiska, upokorzenia, pretensje.

Ponad 100 historii o teściowych, od których zrobi Ci się niedobrze

Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Iwona

Maciora. Gruba świnia. Tłusta krowa… Bardzo wiele z tych zdań, które są w tekście pasują i u mnie. Najgorzej jest, gdy jesteś dzieckiem i zamiast słów, że jest się kochanym takim jakim się jest ciągle słyszy się obelgi i wyzwiska. Później jest się bardzo skrzywdzonym dorosłym. I bardzo niepewnym siebie człowiekiem. Samotnym, z ciągłym poczuciem winy, że się za dużo żre, że jest się leniwym itd. I mimo że pojawią się ludzie, którzy cie akceptują i kochają to gdzieś z tyłu głowy zostaje to wszystko, a każde niepowodzenie odbija się echem słów „bo jesteś gruba”. Każdy człowiek jest piękny, bez… Czytaj więcej »

Magda

Dokładnie znane z autopsji nie ważne że niedoczynnosc tarczycy, zespół metaboliczny i pcos że prowadziłam zajęcia z dziećmi jako fizjoterapeuta ćwicząc po 6 godzin dziennie nie mimo super kondycji zawsze były komentarze stres tak bardzo wrył się w głowę że skończyło się to depresja psychologiem a teraz nowotworem mam nadzieję że już pokonanym od dzieciństwa szykanowana psychika padła a ciało zżarła choroba i właśnie teraz w dupie mam co myślą inni to wszystko to bzdura bo ja chce żyć

Kasia

Proszę używać znaków interpunkcyjnych, bo ciężko się to czyta. A bardzo wartościowy komentarz ❤️😊

Aga

Zaczęłam tyć w okresie dojrzewania, wszyscy a przede wszystkim rodzina docinali mi,że jestem spasiona bo leniwa (na ,, żarcie” głupot nie mogli zwalić, bo nie dostawałam kieszonkowego i jadłam to,co zawsze). Najbardziej bolało jak szykowałam się na studniówkę,kupiłam sukienkę marzeń do kolan,a ojciec powiedział ,,no z takimi beczkami zamiast nóg to chyba się nie pokażesz w tej sukience”. Na studniówkę nie poszłam wcale. Po latach wyszło,że mam niedoczynność tarczycy, Hashimoto,insulinoopornosc, PCOS, endometrioze i problemy z krążeniem- stąd wiecznie spuchnięte nogi. Ale nie,ja byłam leniwa i spasiona.

Zuza

Odstawiłam dietę 1300 kcal, bo zaszłam w ciążę. Mój facet wyskoczył do mnie z pytaniem „co z Twoją dietą?” Chwilę później powiedział, że muszę schudnąć. Wczoraj byliśmy na wycieczce. Zrobili nam kilka zdjęć. Nie chce na nie patrzeć, bo mam w głowie, że powinnam schudnąć. Jestem w 17 tc

Klaudia

Możesz mu zaproponować żeby sam na taką dietę przeszedł to zobaczy jak mało to energii dla Ciebie i Waszego maluszka. Nie każda kobieta w ciąży to kobieta „z piłką”. Zacznijmy w końcu normalizować to że w ciąży możemy wyglądać różnie i przestańmy wmawiać kobietom, że muszą być chudziutkie jak patyczki. Jedyne co powinno nas interesować to czy z maluszkiem wszystko jest dobrze, a nie to czy kobieta przytyła kilogram, pięć czy 15… Strasznie to dla mnie jest przykre kiedy kobieta przychodzi na porodówkę i pierwsze o co pyta to czy jak urodzi to schudnie…

Netka

Ze swoim eks zaczęłam się spotykać, będąc w normie wagowej. Zaczęłam się katować dietą i ćwiczeniami („jak schudniesz tak z 15 kilo, to będziesz modelka”), w dodatku nie był łatwym partnerem. Przyszła depresja, kortyzol w kosmos, potem insulinooporność i w efekcie tego wszystkiego odskoczyłam na 20 kg w górę.
„Rzucę Cię, jeśli nie schudniesz”
„Nie ma seksu, bo wchodzi się w Ciebie jak w budyń”

Karolina

Nie dałam rady przeczytać całości bo po pierwsze takie bluzgi cisnęły mi się na usta, że szok a po drugie doszłam do wniosku, że szkoda mi życia na jad tych żałosnych ludzi.